Porwana modelka wystawiona na aukcji w deep webie za 300 000 EUR w bitcoinach

dodał 5 sierpnia 2017 o 19:58 w kategorii Prawo  z tagami:
Porwana modelka wystawiona na aukcji w deep webie za 300 000 EUR w bitcoinach

(źródło: btckeychain)

Choć tytuł tego wpisu brzmi jak nagłówek z sensacyjnej powieści niezbyt wysokich lotów, to wszystko wskazuje na to, że te wydarzenia faktycznie niedawno miały miejsce, a na dokładkę ich główny sprawca jest Polakiem.

Włoskie, brytyjskie i amerykańskie media donoszą o niecodziennych zdarzeniach, które miały miejsce w ostatnich tygodniach w okolicach Mediolanu. Nie dość, że jest w nich porwanie, deep web, handel ludźmi i bitcoiny, to jeszcze organizatorem i sprawcą przestępstwa jest niejaki Łukasz H., trzydziestoletni Polak, zamieszkały ostatnio w Birmingham.

Porwanie modelki

Dwudziestoletnia brytyjska modelka przyjechała 11 lipca do Mediolanu, wysłana tam przez brytyjską agencję by wzięła udział w zdjęciach do kampanii reklamowej. Na miejscu zamiast kamer i aparatów fotograficznych czekał jednak nasz rodak wyposażony w strzykawkę w Ketalarem, środkiem znieczulającym zawierającym ketaminę. Łukasz H. wstrzyknął modelce środek usypiający, założył jej na głowę poszewkę od poduszki i zapakował ją do ogromnej walizki.

Policyjna rekonstrukcja

Następnie zawiózł ją w bagażniku swojego samochodu do Turynu, gdzie umieścił w wynajętym wcześniej w oparciu o fałszywe dokumenty pomieszczeniu.

Pojazd porywacza

Fałszywy dowód osobisty porywacza

Następnie zrobił jej kilka zdjęć, których rzekomo użył w opisie aukcji internetowej, na której wystawił porwaną dziewczynę. Aukcja rzekomo miała być zamieszczona w deep webie a cena wywoławcza wynosiła 300 000 EUR płatne w bitcoinach.

Porwana Brytyjka była przez tydzień utrzymywana w stanie otumanienia w trakcie trwania aukcji, jednak w pewnym momencie odzyskała przytomność na tyle, by poinformować porywacza, że jest matką dwuletniego dziecka. Porywacz podobno oznajmił wtedy, że sprzedawanie matek jest sprzeczne z zasadami organizacji, którą reprezentował (podobno zwanej „Czarna Śmierć”) i skontaktował się z właścicielem agencji modelek, by zażądać okupu za jej uwolnienie w wysokości 50 000 EUR (także w bitcoinach). Inna wersja wydarzeń informuje, że modelka sama miała zapłacić 50 000 EUR po swoim uwolnieniu i otrzymała poniższy list na pamiątkę.

Następnie skontaktował się z brytyjskim konsulatem w Mediolanie, gdzie zapowiedział, ze przywiezie odnalezioną Brytyjkę. Konsulat poinformował policję, policja aresztowała porywacza gdy pojawił się ze swoją ofiarą.

Gdy Łukasz H. został aresztowany, włoska policja znalazła na jego telefonie zdjęcia ofiary wykonane jeszcze w Wielkiej Brytanii. To wskazuje, że ofiara była wcześniej wybrana a cała akcja zaplanowana ze sporym wyprzedzeniem. Na telefonie Polaka znaleziono także zdjęcia wykonane po porwaniu ofiary, w tym te, które znalazły się w opisie aukcji. Znaleziono także ślady przygotowań do porwania.

Czy „Czarna Śmierć” istnieje

Grupa o tej nazwie była już opisana dwa lata temu przez magazyn Motherboard. Choć jej rzekomi członkowie rozmawiali z dziennikarzem i dostarczyli pewne dowody swojej działalności, to nigdy nie udało się uzyskać niezależnego potwierdzenia, że grupa istnieje naprawdę i naprawdę handluje żywym towarem.