Reklamy Facebooka użyte w perfidnym żarcie wobec współlokatora

dodał 17 września 2014 o 22:18 w kategorii Prywatność  z tagami:
Reklamy Facebooka użyte w perfidnym żarcie wobec współlokatora

Czasem bardzo niewinne narzędzia, znajdujące się w odpowiednich rękach, mogą poczynić ogromne szkody. Pomyślcie tylko co może zdziałać żartowniś, który odkryje, że potrafi wyświetlić reklamę na Facebooku tylko jednej, konkretnej osobie.

Historia, którą opisujemy poniżej, pokazuje jak kreatywne – i często niekonieczne z intencjami twórców – wykorzystanie mechanizmów reklamowych może doprowadzić ofiarę wyrafinowanego żartu prawie do paranoi. Potwierdza to teorię, że nie ma niebezpiecznych narzędzi – za to wszystkie mogą być użyte w niebezpieczny sposób.

Zemsta współlokatora

Autor historii, Brian, opisuje w niej, jak najpierw długo szukał odpowiedniego współlokatora, a gdy go już odnalazł, po pewnym czasie zaczęli sobie płatać rozmaite figle. Gdy kolejny żart przyjaciela podniósł poprzeczkę, nasz bohater postanowił odpowiedzieć w sposób, jakiego nie zna historia psikusów. Brian od pewnego czasu eksperymentował z reklamami na Facebooku i zaczął się zastanawiać, czy da się je ograniczyć tylko do jednego, konkretnego odbiorcy. Okazało się, że się da.

Uwaga
Opisywana poniżej metoda ograniczania liczby odbiorców reklamy Facebooka używana przez Briana już nie działa – Facebook 5 dni temu wyłączył funkcję importowania ID użytkowników do reklam (za wyjątkiem reklam dla użytkowników konkretnych aplikacji).

Brian zaczął od ustalenia ID konta swojego współlokatora. Następnie dodał je do pliku CSV, który zaimportował przez narzędzie Power Editor jako listę celów reklamy. Następnie zaprojektował odpowiednią reklamę i jako grupę docelową wskazał swojego niespodziewającego się żadnego spisku kolegę. W ten sposób reklama miała być wyświetlona tylko i wyłącznie jednej, wybranej przez autora żartu osobie.

Perfidne reklamy

Treść wyświetlanych reklam była clou programu. Brian wiedział o swoim współlokatorze prawie wszystko – w końcu od kilku miesięcy mieszkali pod jednym dachem i zdążyli się zaprzyjaźnić. Na pewno wiedział o nim więcej niż Facebook. Postanowił zatem wykorzystać obecny w wielu z nas strach, że Facebook wie o nas więcej, niż nam się wydaje. Stworzył zatem swoją pierwszą reklamę, która wyglądała tak:


Pierwsza reklama

Pierwsza reklama

Jak widać, jest to reklama skierowana do połykaczy mieczy, którzy mają problemy z połknięciem swoich pigułek. Bez sensu? Sensu nabierze, jeśli powiemy Wam, że przyjaciel Briana zajmował się właśnie połykaniem mieczy, a znajomi śmiali się z tego, że krztusi się co rano połykając swoje witaminy. Facebook nie mógł tego wiedzieć, zatem możecie sobie wyobrazić, jak bardzo zaskoczony był kolega, gdy reklamę zobaczył. Co gorsza, nie zdążył wykonać zrzutu ekranu, ponieważ reklama się odświeżyła i zniknęła. A był to tylko początek kampanii, bo Brian nie próżnował. Tę reklamę zablokował i uruchomił kolejną. Z małym podtekstem.


Druga reklama

Druga reklama

Tym razem treści reklamy nie opierał do końca na swojej wiedzy na temat przyjaciela, jednak poziom zaskoczenia kolegi rósł z sekundy na sekundę.

Blisko wpadki

Brian kontynuował swoje nowe hobby przez jakiś czas, lecz raz znalazł się bardzo blisko wpadki. Tym razem w reklamie użył żartu, który miał zrozumieć tylko jego kolega, jednak okazało się, że jego treść była tak specyficzna, że mógł go znać tylko on i dziewczyna przyjaciela. Ten zaczął początkowo podejrzewać kolegę, jednak wkrótce uznał, że być może Facebook podsłuchuje jego rozmowy ze znajomymi prowadzone w świecie rzeczywistym.

Z pomocą Brianowi całkowicie nieświadomie przyszedł Edward Snowden. Jego rewelacje tylko pogłębiły paranoję kolegi. Kiedy jednak Brian zauważył, że jego przyjaciel przestaje rozmawiać o poufnych sprawach przez telefon, zaczyna się garbić i oglądać za siebie, postanowił przerwać zabawę i ogłosił to oczywiście w formie kolejnej reklamy.


Ostatnia reklama

Ostatnia reklama

Cała historia kończy się szczęśliwie. Kolega ozdrowiał, Briana nie pobił i zapewne do tej pory myśli nad godną zemstą. Tymczasem Facebook najpierw ograniczył minimalną grupę odbiorców reklamy do 20 między innymi na skutek tej pracy naukowej na temat zagrożeń dla prywatności związanych z wąską dystrybucją reklam (co dalej można było ominąć podając np. ID 19 kobiet i 1 mężczyzny a następnie ograniczając grupę docelową do mężczyzn), a kilka dni temu w ogóle wyłączył możliwość dobierania odbiorców na podstawie ID. Pozostaje pogratulować Brianowi pomysłu i realizacji.