Areszt, przesłuchanie i deportacja za wpis na Twitterze

dodał 30 stycznia 2012 o 22:17 w kategorii Mobilne, Prawo, Wpadki  z tagami:
Areszt, przesłuchanie i deportacja za wpis na Twitterze

Wszyscy twierdzący, że służby specjalne w USA czytają cały internet, dostali właśnie do swoich rąk świetny argument potwierdzający ich teorię. Jak donosi The Register, w zeszłym tygodniu para Brytyjczyków została deportowana z USA w oparciu o treść wpisów na Twitterze.

Leigh Van Bryan (l. 26) oraz jego przyjaciółka Emily Bunting (l. 24) wybrali się tydzień temu na krótką wycieczkę do Los Angeles. Bez wątpienia spodziewali się ciepłego przyjęcia na amerykańskiej ziemi, ale to, co spotkało ich ze strony Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przerosło ich oczekiwania. Czujni agenci DHS odkryli, że Leigh na swoim Twitterze ujawnił prawdziwe plany wizyty w Stanach. Zamieścił on bowiem dwa wpisy, z których już pierwszy, umieszczony 3 stycznia, musiał uruchomić wszystkie dzwonki alarmowe w siedzibach służb specjalnych, bowiem brzmiał:

3 weeks today, we’re totally in LA pissing people off on Hollywood Blvd and diggin’ Marilyn Monroe up!

(Za 3 tygodnie od dzisiaj jesteśmy w LA wkurzając ludzi na Bulwarze Hollywood i wykopując Marylin Monroe!)

Za ten wpis bez wątpienia wylądował na liście osób poddanych szczególnej obserwacji. Dzięki temu jego drugi wpis, z 16 stycznia, tylko potwierdził słuszność objęcia monitoringiem:

Free this week, for quick gossip/prep before I go and destroy America.

(Wolny w tym tygodniu, szybkie pogaduszki/przygotowania zanim wyjadę i zniszczę Amerykę.)

Nic więc dziwnego, że komitet powitalny smutnych panów już czekał na dwoje podróżników na lotnisku. Spotkanie zaczęło się od pięciogodzinnego przesłuchania, podczas którego para nie zdołała przekonać urzędników o niewinnej naturze wpisów. Próbowali wytłumaczyć, że zniszczeniu miały ulec nie Stany, lecz ich wątroby, jednak najwyraźniej nie brzmieli wiarygodnie. Przeszukanie bagażu nie wykazało obecności łopat ani szpadli, jednak partnerka Leigh była pytana, czy miała stać na czatach, kiedy będą wykopywać Marylin. Dowodów było zbyt mało, by wysłać Brytyjczyków do Guantanamo, więc następnego dnia, po nocy spędzonej w celi z meksykańskimi przemytnikami narkotyków, zostali deportowani. W formularzu deportacji jako powód podano oczywiście wpisy na Twitterze (nazwanym tam Tweeterem).

Z wiadomości tej płyną następujące wnioski:

  • Amerykanie czytają internet
  • Amerykanie traktują poważnie wszystko co przeczytają
  • Skutki dla Europejczyków mogą być opłakane, ale można potem zrobić karierę w mediach.

Takie rzeczy tylko w Ameryce.