Ministerstwo upadło na głowę i chce blokować aplikacje mobilne – np. Ubera

dodał 7 czerwca 2017 o 22:13 w kategorii Prawo  z tagami:
Ministerstwo upadło na głowę i chce blokować aplikacje mobilne – np. Ubera

W katalogu pomysłów na ograniczenie wolności internetu w imię wydumanych celów których rząd nie potrafi zrealizować inaczej pojawiła się kolejna „ciekawa” propozycja – tym razem blokowania m. in. aplikacji na urządzenia mobilne.

Od kilku miesięcy mamy wrażenie, że w Polsce trwa nieoficjalny konkurs na najbardziej spektakularnie zmarnowanie środków rządowych lub prywatnych w celu próby zablokowania czegoś, czego zablokować się nie da. Mamy ustawę antyterrorystyczną, w której znajdują się zapisy o blokowaniu „danych lub usług”, cokolwiek miało to oznaczać. Za miesiąc wchodzi w życie blokada stron w ramach ustawy antyhazardowej, którą z łatwością ominie każdy kto potrafi włączyć komputer. Strony chce też blokować Komisja Nadzoru Finansowego. Jakby tego mało do konkursu przystąpiło Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, któremu zamarzyło się… blokowanie Ubera.

Nie wiemy jak, ale zablokujmy!

Zacznijmy od tego, że moglibyśmy długo tłumaczyć, dlaczego walka z Uberem jest wbrew interesowi większości społeczeństwa. Kto jechał, ten wie. Najwyraźniej jednak MIB jest innego zdania. W ręce Panoptykonu wpadły bowiem założenia do projektu zmiany ustawy o transporcie drogowym. Na początku znajdujemy w nich sporo mydlenia oczu.

Niewątpliwie nowe technologie umożliwiają sprawne i szybkie dostarczenie usług przewozu zgodnie z oczekiwaniami i potrzebami klientów. W nowoczesnej, rozwijającej się gospodarce są one niezbędnym elementem wspomagającym rozwój ekonomiczno-społeczny. Zdaniem Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa technologie te stały się nieodłącznym elementem funkcjonowania branży przewozów osób samochodami osobowymi.
Niezależnie od rozwoju nowoczesnych technologii i ich zastosowania na użytek przewozów osób, istotne jest, aby uczestnicy tego fragmentu rynku, tak jak pozostała część gospodarki, mieli możliwość funkcjonowania na zasadach wolnej i uczciwej konkurencji. […] Istotne jest, aby wszystkie podmioty obecne na rynku, miały jednakowe szanse dla rozwoju działalności gospodarczej. Jest to niezbędny element dla prawidłowego funkcjonowania rynku przewozowego opartego na zasadach równej konkurencji i realizowania idei swobody działalności gospodarczej przez obywateli.

I kiedy po przeczytaniu powyższych akapitów spodziewacie się głębokiej deregulacji rynku, naraz okazuje się, ze chodzi o wprowadzenie dodatkowej licencji – tym razem na pośrednictwo przy przewozie osób. A zaraz potem pojawia się kluczowy fragment:

Wprowadzenie uregulowań polegających na blokowaniu programów komputerowych, numerów telefonów, aplikacji mobilnych, platform teleinformatycznych albo innych środków przekazu informacji służących zlecaniu przewozów w przypadku gdy czynności te są realizowane przez podmiot nieposiadający licencji w zakresie pośrednictwa przy przewozie osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, oraz taksówką. Blokady dokonywałby Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej na wniosek Głównego Inspektora Transportu Drogowego.

Kto i jak to wszystko zablokuje

Wygląda zatem na to, że po raz kolejny – podobnie jak w przypadku ustawy antyhazardowej – ciężar blokowania spadłby na operatorów telekomunikacyjnych (sugeruje to rola Prezesa UKE jako „blokującego”). O ile jednak można ewentualnie zablokować numer telefonu, to jak zablokować program komputerowy lub aplikację mobilną? Czy chodzi o to, by powstał Narodowy System Operacyjny w wersji desktopowej i mobilnej i zawierał Listę Programów Niedozwolonych Służących Zlecaniu Przewozów Przez Podmiot Nieposiadający Licencji? Strach się bać, co za życzeniami blokowania Ubera (bo nie ma za bardzo jak ukryć, że to o niego autorom ustawy chodzi) ma się kryć na warstwie technicznej. Ale bardziej chyba boimy się, że do konkursu na najbardziej spektakularnie zmarnowanie środków rządowych lub prywatnych w celu próby zablokowania czegoś, czego zablokować się nie da dołączą wkrótce także i kolejne ministerstwa.