Skarpetki w paski i karta miejska pomogły namierzyć gang emerytów – włamywaczy

dodał 16 grudnia 2015 o 10:43 w kategorii Info, Prawo  z tagami:
Skarpetki w paski i karta miejska pomogły namierzyć gang emerytów – włamywaczy

Czy życie kończy się po sześćdziesiątce? Grupa brytyjskich włamywaczy stanowi zaprzeczenie tej tezy. Autorami największej kradzieży ze skrytek bankowych w historii Wielkiej Brytanii okazali się być panowie w wieku 60 – 76 lat.

W kwietniu tego roku diamentowa wiertnica Hilti DD 350 pokonała pół metra zbrojonego betonu podziemnego skarbca ze skrytkami depozytowymi w jubilerskiej dzielnicy Londynu a jej operatorzy opróżnili 73 schowki, kradnąc kilogramy złota, kamieni szlachetnych i innych kosztowności. Jeśli nie znacie tego włamania z mediów, to polecamy na dobry początek lekturę naszej relacji sprzed kilku miesięcy. Sprawcy włamania dość szybko trafili na ławę oskarżonych – a jej skład budzi lekkie zdumienie.

Emeryci w akcji

Choć wykrycie włamania zabrało 2 dni (sprawcy wybrali okres świąteczny), to nagrania sprawców policja miała już pierwszego dnia śledztwa. Co prawda włamywacze zabrali dysk twardy systemu monitoringu skarbca, lecz nagrała ich kamera w korytarzu budynku w piwnicy którego znajdował się skarbiec. Mogli jednak wiedzieć o kamerze, ponieważ widać jedynie ich sylwetki – żaden nie podnosi głowy w zasięgu kamery, noszą także czapki i kaski. Media zgadywały po ruchach niektórych z nich, że mogą to być osoby w podeszłym wieku – i okazało się, że miały rację. Już miesiąc po włamaniu w areszcie znaleźli się pierwsi podejrzani, a obecnie na ławie oskarżonych znajduje się 8 osób, z których 4 przyznały się do zaplanowania i przeprowadzenia kradzieży. Spójrzmy na tę czwórkę.

Sprawcy włamania

Sprawcy włamania

Zdjęcia przedstawiają, od lewej patrząc, Terrence Perkinsa, Johna Collinsa, Daniela Jonesa i Briana Readera. Ich wiek to odpowiednio 67, 75, 60 i 76 lat. Tych czterech dziarskich staruszków przez 3 lata planowało skok życia, spotykając się regularnie w pubie Castle w londyńskiej dzielnicy Islington. Policja zidentyfikowała ślady z sierpnia 2012 wyszukiwania w sieci wiertnic a w maju 2014 złodzieje studiowali filmy na Youtubie pokazujące wiertnice w akcji. W przygotowaniu kradzieży czerpali ze swojego bogatego doświadczenia. Lider grupy Brian Reader w roku 1983 brał udział w próbie upłynnienia złota wartego 40 milionów dolarów pochodzącego ze skoku na magazyn na lotnisku Heathrow. Nie udowodniono mu udziału w samym napadzie, ale i tak otrzymał wyrok 9 lat więzienia. Jego majątek raczej na tym nie ucierpiał – dom, którego jest właścicielem, wyceniany jest na 1,5 mln dolarów. Z kolei Terrence Perkins otrzymał w roku 1983 wyrok 22 lat więzienia za napad z obrzynem w ręku na sejfy firmy Security Express, z których skradziono 7,5 miliona dolarów. Długą historię przestępstw miał za sobą także Collins – jego pierwszy wyrok zapadł już w 1961.

Seria wpadek zakończona sukcesem

Sam przebieg włamania jest ciekawym przykładem, jak mimo poważnych błędów i wpadek można odnieść przynajmniej początkowy sukces. Gdy przestępcy przebrani za serwisantów instalacji gazowej dostali się już w okolice skarbca nieświadomie uruchomili jeden z systemów alarmowych. Informację o tym fakcie otrzymał właściciel skarbca, jednak nie przyłożył do niej szczególnej wagi, ponieważ jakiś czas wcześniej alarm wywołał zwykły insekt. Na miejsce został co prawda wysłany strażnik, ale ten jedynie sprawdził, że drzwi wejściowe są zamknięte. Sygnał alarmowy trafił także do jednostki policji, która jednak nie podjęła interwencji – rzekomo oceniono alarm jako mało wiarygodny.

Gdy przestępcy przewiercili się już przez pół metra zbrojonego betonu natrafili na przeszkodę, której nie potrafili pokonać ze względu na awarię podnośnika hydraulicznego. Przy samej ścianie stała szafa ze skrytkami, która była solidnie przymocowana zarówno do podłogi jak i sufitu i nie dała się łatwo przemieścić. Złodzieje musieli zatem zrezygnować z dalszych prac i odjechali z pustymi rękoma. Wrócili dwa dni później (na skok wybrali Wielkanoc, zatem mieli trochę czasu na realizację swoich planów) z dodatkowym wyposażeniem dzięki któremu dostali się w końcu do skarbca. Ich lider jednak zrezygnował z drugiej części wycieczki i grupa zdążyła opróżnić jedynie 73 z tysiąca skrytek znajdujących się w skarbcu. Mimo tego wartość skradzionych i udokumentowanych kosztowności szacowana jest na 30 milionów dolarów.

Podręcznik śledczego nie pomógł

W trakcie przeszukania domów przestępców znaleziono między innymi książkę „Analiza śledcza dla opornych”. O ile faktycznie policjanci przyznają, że śladów na miejscu zbrodni nie znaleziono a złodzieje rozmawiali ze sobą przez krótkofalówki mając wyłączone telefony komórkowe, to przestępcy dali się dosyć łatwo zidentyfikować i pozwolili zebrać przeciwko sobie solidne dowody.

Znaleziony podręcznik

Znaleziony podręcznik

Nagrania wideo z miejsca kradzieży pokazały między innymi charakterystyczne skarpetki w paski oraz szalik szefa gangu. Nagrania z londyńskiego systemu automatycznego rozpoznawania numerów rejestracyjnych pojazdów pozwoliły przybliżyć trasę pokonaną przez pojazd używany przez przestępców a zapisy z karty miejskiej szefa gangu wskazały, że tuż przed kradzieżą przyjechał w okolice miejsca jej popełnienia autobusem (co prawda karta była na cudze nazwisko, ale znaleziono ją w jego portfelu w momencie zatrzymania). Doświadczenie śledczych znających tradycyjnych podejrzanych pozwoliło wytypować część sprawców. Trafność typowania potwierdziły zapisy z sieci komórkowych, wskazujące na regularną obecność sprawców w okolicach miejsca kradzieży na wiele tygodni przed skokiem. By zebrać ostateczne dowody podejrzanym założono podsłuchy telefoniczne oraz w samochodach. Zainstalowano także kamery obserwujące ulubiony pub przestępców i wykorzystano specjalistów zajmujących się czytaniem z ruchu ust by odtworzyć rozmowy złodziei. To w zupełności wystarczyło. Sprawcy zostali nagrani jak opowiadają o szczegółach włamania, jego przebiegu, podziale łupów oraz planach na przyszłość. Jeden z nich narzeka, że gdyby nie zastrzyki z insuliną to pewnie nie wyszedłby ze skarbca o własnych siłach. Inny planuje emeryturę finansowaną ze skradzionych kosztowności a kolejny żałuje, że nie zrobił sobie selfie w skarbcu.

Policja wkroczyła do akcji 19 maja, gdy dwóch przestępców przewoziło część łupów z jednego domu do drugiego. Przeszukano 12 lokalizacji i odnaleziono skradzione przedmioty ukryte za listwami podłogowymi oraz kuchennymi szafkami. Odkryto woreczki z szafirami, diamentami oraz torbę z luksusowymi zegarkami. Znaleziono także podręcznik wyceny diamentów oraz narzędzia służące do oceny ich jakości oraz tygle do przetapiania złota ukryte w pralce. W domu szefa gangu odkryto także charakterystyczny szal, który widać na nagraniu z miejsca kradzieży. Jeden z zatrzymanych wskazał na worek z kosztownościami ukryty w grobowcu członka rodziny i oświadczył, że współpracuje, ponieważ pragnie znowu być uczciwym człowiekiem. Krótko potem policja samodzielnie odkryła dużo większy worek ukryty nieopodal, o którym zapomniał wspomnieć.

Kilka zagadek

Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia. Skarbiec zmienił właściciela a nowy chce zorganizować w jego miejscu muzeum włamania. W sprawie skoku ciągle pozostaje do rozwiązania kilka zagadek. Nie ustalono do tej pory tożsamości niejakiego Basila, który wpuścił przestępców do budynku ze skarbcem. Nie wiadomo także, gdzie znajduje się spora część kosztowności – odzyskano do tej pory jedynie mniej wartościowe ze zgłoszonych skradzionych przedmiotów. W rękach złodziei nadal znajduje się złoto, platyna oraz najcenniejsze kamienie szlachetne. Warto także zauważyć, że nie wszystkie ofiary mogły zgłosić lub udokumentować swoje straty – w skrytkach depozytowych często przechowywane są przedmioty, do których ich aktualni posiadacze niekoniecznie chcą się przyznawać policji. Wygląda zatem na to, że przestępcy – o ile zdrowie im dopisze – odsiedzą swoje, a po wyjściu udadzą się na zasłużoną emeryturę.

Źródła: New York Times, CNN, Guardian.