25.02.2020 | 19:43

Agnieszka Wesołowska

12 komentarzy

Upadek Anioła. Historia jednego z najbardziej tajemniczych szpiegów

Upadek z 5. piętra najprawdopodobniej musi skończyć się śmiercią. Ciało, poddane działaniu grawitacji, uderza w podłoże z wielką siłą, co powoduje uszkodzenie narządów i liczne złamania. Skutki są znane. Inaczej rzecz ma się z przyczyną upadku.

Ashraf Marwan, egipski biznesmen, bogacz, zięć prezydenta Egiptu, został znaleziony 27 czerwca 2007 o 13:30 pod balkonem swojego apartamentu Carlton House Terrace 24. Przyczyną śmierci Marwana był upadek z wysokości. Nie było jednak wiadomo, co sprawiło, że bogacz znalazł się po niewłaściwej stronie okna. Odpowiedź na pytanie, co doprowadziło do tej śmierci jest tym ciekawsza, że mówimy o jednym z największych szpiegów XX i XXI wieku. Prawdopodobnie.

Anioł o dwóch twarzach

Ashraf Marwan, Egipcjanin, rocznik 1944, syn oficera, członka straży prezydenckiej. Inżynier chemik, studia I stopnia skończył z wyróżnieniem. Odbył służbę wojskową. Ożenił się ze swoją wielką miłością, 18-letnią piękną Moną Naser, ulubioną córką prezydenta kraju. Po dwóch latach małżonkowie przeprowadzili się do Londynu, gdzie Marwan kontynuował studia.

Marwan z żoną, źródło: https://www.youtube.com/watch?v=9ky64AwvEWw

Marwan był mężczyzną ambitnym. Miał też wiele uroku. Wdał się w niepokojącą teścia relację z żoną kuwejckiego szejka, która rzekomo miała wypłacać mu prywatne stypendium. Prezydent Naser zażądał, by para się rozwiodła. Córka postawiła się ojcu. Znów zamieszkali pod okiem szefa państwa, a Marwan miał do Londynu jeździć tylko na egzaminy. Kuratela teścia drażniła młodego człowieka.

Wywiad Izraela stale rozpracowywał kandydatów na agentów. Bez ustanku infiltrowano otoczenie władz Egiptu. Ashraf Marwan również był przez Mosad sprawdzany. Szpiedzy musieli bardzo się zdziwić, gdy weryfikowany przez nich i potencjalnie atrakcyjny agent sam się do nich zgłosił z ofertą. Już z pierwszego spotkania z agentami wyszedł z grubą gotówką (100 tys. dolarów). Nie dostał jej za nic – przekazał materiały, o których izraelscy agenci wyrażali się z zachwytem. Przez kolejne lata dostarczył wiele danych, były wśród nich m.in. protokoły posiedzeń sztabu generalnego, plany operacyjne, a także informacje polityczne. Czasy były niespokojne, informacja mogła zapewnić zwycięstwo w ewentualnej wojnie. „Taki materiał zdarza się raz na tysiąc lat” – komentował później agent Shmuel Goren.

Marwan wyraził się jasno: teścia uważa za niedecyzyjnego nieudacznika, wojna sześciodniowa pokazała straszną słabość Egiptu*, a Marwan chce być po stronie zwycięzców. Agenci werbujący wiedzieli też, że ich kandydat na szpiega jest kochającym zbytki playboyem, że ma długi i że nie znosi Nasera. Innymi słowy, był bardzo wiarygodny.

Ashram Marwan od 1969 roku był agentem Mosadu, jednym z najcenniejszych szpiegów, jakich Izrael kiedykolwiek zwerbował, przekazującym informacje bezpośrednio z otoczenia prezydenta. Izraelczycy nadali mu kryptonim „Anioł”. Nie ulega wątpliwości, że dla Izraela pracował całymi latami, bo Mosad oficjalnie potwierdził lata współpracy i ogromne zasługi Marwana. Nie jest jednak pewne, czy Marwan nie był przypadkiem podwójnym agentem.

Czy szpiedzy mogą być szczerzy?

Słynnego szpiega, którego kryptonim był w Izrealu znany, a jego prawdziwa tożsamość oczywiście nie, rozpracowywał izraelski historyk i pisarz, Ahron Bregman. To on w 2002 roku zorientował się, że materiały, które trzyma przed sobą, dotyczą egipskiego milionera z górnej półki władzy i wpływów. Skontaktował się z Marwanem – i oczywiście został odesłany z kwitkiem. Marwan nawet nie groził mu sądem, po prostu wyśmiał.

Ahron Bregman, zdjęcie Ruti Frensdorff – Photo taken by Ruti Frensdorff, GPL, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1176099

O roli Marwana powiedział mu tak naprawdę człowiek z bezpośredniego otoczenia generała Eli Zeiry, byłego dyrektora wywiadu wojskowego Izraela, ale twardych dowodów na to, że Anioł to Ashraf Marwan, nie było. Gdy jednak Bregman wysłał Marwanowi swoją książkę wraz z dedykacją, ten – z niejasnych przyczyn – postanowił nawiązać kontakt z historykiem i szczerze porozmawiać.

Podobno obaj panowie odbyli wiele długich rozmów, a Bregman rozumiał, że jego rozmówca walczy z wieloletnim stresem i potrzebuje się wygadać. Pisarz zaproponował, że wspólnie popracują nad biografią Marwana. Ten odmówił, ale zasugerował, że sam pracuje nad swoimi wspomnieniami. Ich kontakt trwał od 2002 do śmierci Egipcjanina. Osobiście spotkali się jednak tylko raz, w 2003 roku. Wtedy to wyszła książka innego autora, Howarda Bluma, o wojnie Jom Kipur, bardzo dokładnie opisująca szpiega Anioła i zdradzająca szczegóły, które mogły skierować uwagę obserwatorów na egipskiego biznesmena. Ponoć z kolejnymi latami nastrój Marwana się pogarszał, wiadomości, jakie wysyłał do Bregmana brzmiały panicznie. Oficjalnie nikt z tajnych służb Izraela nie potwierdził, że Marwan to Anioł, aż do 25 marca 2007. Wtedy to – w sprawie sądowej pomiędzy generałem Zeirą a byłym szefem Mosadu Zamirem – padła informacja dotycząca prawdziwej tożsamości Marwana.

Niespełna 3 miesiące później Ashram Marwan znalazł się po niewłaściwej stronie okna swojego londyńskiego apartamentu. Żona oskarżyła o jego śmierć agentów Mosadu. Czy to nie dziwne? Dlaczego Mosad miałby mordować swego własnego szpiega?

Utracone wspomnienia

Bregman o wspomnieniach Egipcjanina tylko słyszał. Żona Marwana, Mona Abdel Naser, owe wspomnienia widziała na własne oczy. W 2002 coś sprowokowało ją do zapytania męża, czy jest on izraelskim szpiegiem. Kobieta twierdzi, że mąż najpierw z oburzeniem zaprzeczył, a potem przyznał, że jest szpiegiem, podwójnym agentem, który od początku pracował na rzecz wywiadu egipskiego.

Wydaje się oczywiste, że kłamca, złapany na kłamstwie, będzie dalej kłamał, a na pewno będzie szedł w zaparte przed własną żoną, która była na dodatek córką prezydenta państwa i dalej ma w kręgach władzy wiele znajomości. W tym miejscu warto jednak przeanalizować treść szczególnie istotnych donosów, z których Mosad tak bardzo się cieszył.

Marwan w kwietniu 1973 ostrzegał Izraelczyków przed atakiem Egiptu. Izrael natychmiast zmobilizował siły i wysłał regularną armię oraz dziesiątki tysięcy rezerwistów na Synaj. Przygotowanie obrony kosztowało Izrael około 35 mln dolarów, ale obronność kraju wymaga poświęceń, tyle że atak nie nastąpił – wojska postały bezczynnie, po czym trzeba było się wycofać. W październiku 1973 Anioł donosił o ataku, który miał być początkiem nowej wojny. Siły Egiptu i Syrii miały uderzyć o zachodzie słońca. Izrael zdecydował błyskawicznie o mobilizacji sił pancernych. Tym razem wiadomości było dokładne i mówiły o faktycznych zamiarach wrogów Izraela – tyle że atak nastąpił kilka godzin wcześniej, o 14:00, nie wieczorem. Zaczęła się wojna Jom Kipur, ostatecznie przegrana przez siły arabskie, ale to Izrael wyszedł z niej z poczuciem klęski.

Mogła to być oczywiście pomyłka – szpieg miał dobre informacje, ale niepełne – lub (być może) po prostu w sztabie w ostatniej chwili zdecydowano o zmianie planów. Podobno to sztabowcy z Syrii domagali się wcześniejszego ataku i Egipt przychylił się do ich prośby. Istnieje też prawdopodobieństwo, że Egipcjanin specjalnie karmił Mosad takimi wiadomościami, by narazić Izrael na straty i jednocześnie nie utracić wiarygodności. Może był podwójnym agentem.

Dziwna jest także postawa Izraelczyków, którzy jeszcze za życia agenta Anioła zaczęli zdradzać szczegóły jego operacji w sposób, który mógł umożliwić – i ostatecznie umożliwił – zdekonspirowanie szpiega. Tak się nie robi z żywymi szpiegami, przyznaje to również historyk Ahron Bregman. Czy zdradzając jego tajemnice, Izraelczycy chcieli sprawdzić jego wiarygodność? Czy do końca nie byli pewni lojalności swojego Anioła?

To wszystko domniemania, ale jest jeszcze jeden dowód, a raczej brak dowodu, który sprawia, że myśl o Egipcjaninie jako wieloletnim podwójnym szpiegu wydaje się bardzo prawdopodobna. To wspomnienia, o których pisaniu wspominał Bregmanowi Marwan. Wspomnienia te widziała Mona Abdel Naser. I te wspomnienia zniknęły w dniu, w którym Ashraf Marwan znalazł się za oknem.

Marwan z żoną i synem, źródło: https://www.youtube.com/watch?v=9ky64AwvEWw

Przyczyna zgonu

Rok 2007, 27 czerwca. Ashraf Marwan znajduje się w apartamencie w ekskluzywnej dzielnicy Londynu. Według ustaleń śledczych ma tego dnia umówione spotkanie z Bregmanem, mają zająć się redakcją wspomnień Egipcjanina. Naprzeciwko mieszkania Marwana znajduje się biurowiec, a w nim pracuje czterech mężczyzn, którzy dobrze znają biznesmena. Widzą go w oknie oraz na balkonie, jak chodzi i rozmawia przez telefon. Macha do nich. Potem gdzieś obok słychać kobiecy krzyk. Ashraf Marwan leży na ziemi, na zewnątrz budynku, śmiertelnie ranny wypowiada kilka słów i zaraz umiera z powodu rozerwania tętnic. Wśród zeznań świadków pojawia się informacja, że widziano dwóch mężczyzn o bliskowschodnim typie urody, którzy wychodzą z balkonu apartamentu, w którym wcześniej przebywał biznesmen.

Pojawia się podejrzenie samobójstwa, rozważana jest też wersja przypadkowego upadku oraz wypchnięcia przez kogoś. Samobójstwo zostaje wykluczone*, ale koroner William Dolman oświadcza, że nie jest możliwe przedstawienie dowodów, które przemawiałyby za morderstwem. Nie ma możliwości ustalenia, czy mężczyzna upadł, skoczył czy został wyrzucony (lub zmuszony do wyskoczenia) przez osoby trzecie. Śledztwo nie będzie kontynuowane.

Żona wie jedno: nie ma już wspomnień, które mąż spisywał. Nie ma po nich śladu, a znajdowały się właśnie w apartamencie przy Carlton House Terrace. Bregman również wie, że ten dokument istniał – lecz nigdy go nie widział. Są świadkowie, którzy zeznają, że w ostatnich latach Egipcjanin szperał po archiwach i zbierał materiały, które były powiązane z jego działalnością i w których występowało jego nazwisko.

Abraham Rabinovich z „The Jerusalem Post” pisze wprost, że Marwan był izraelskim szpiegiem, a dwóch mężczyzn o bliskowschodnim wyglądzie, mogło go nakłonić, zapewne szantażem, do wyskoczenia przez okno. Żona, Mona Abdel Naser, uważa, że mąż był wiernym synem swojego kraju i do końca służył Egiptowi, zaś za jego śmiercią stoi Mosad. Jej mąż był drobny i kruchy, więc dwóch mężczyzn bez trudu mogło go wyrzucić. Syn Ashrafa, Ahmed, jest bardzo ostrożny w stawianiu wszelkich tez, z głośnym wypowiadaniem się nt. morderstwa i wskazywaniem sprawców włącznie. Bregman twierdzi, że to dlatego, że syn ma liczne podejrzenia i dba o własne bezpieczeństwo. Sam pisarz posądza o zabicie Marwana Egipcjan, ale czuje się winny, bo to z nim szpieg miał się tego dnia spotkać i to wspomnienia, nad którymi mieli pracować, a których wcześniej nie widział, stały się przyczyną śmierci mężczyzny. W tych wspomnieniach było coś, czego mocodawcy morderców nie chcieli ujawniać. Marwan był szpiegiem. Był, wszystko na to wskazuje, podwójnym agentem. Do końca jednak nie ma pewności, której stronie służył wierniej.

Seryjne samobójstwa

W epilogu musi pojawić się jeszcze jeden wątek – wątek dwóch innych zgonów wpływowych Egipcjan, którzy również wypadli z okien londyńskich budynków. W 2001 z balkonu wypadła aktorka Souad Hosni. Stało się to wtedy, gdy złożyła jednemu z wydawców ofertę wydania swoich wspomnień. W tym samym budynku i w ten sam sposób 28 lat wcześniej zginął inny Egipcjanin, El-Leithy Nasif, były szef gwardii prezydenckiej Anwara Sadata. On również spisywał wspomnienia. Tanya Goudsouzian z izraelskiej redakcji Al Jazeery, opisując te zgony, zadaje pytanie, czy istnieje jakiś nieznany innym narodowościom duch, który powoduje, że kolejne znane postaci ponoszą śmierć przez „wybalkonienie”. Dziwne jest też to, że władze chętnie przyjmują wyjaśnienie „samobójstwo” lub – jak w przypadku Marwana – zamykają śledztwo z braku dowodów.

Odpowiedzi na temat tego, kim naprawdę był Ashraf Marwan oraz czy i kto stoi za jego zgonem, tak naprawdę nie ma. Może kiedyś się pojawi, przy odtajnianiu kolejny dokumentów.

* Wojna sześciodniowa: oficjalna liczba ofiar śmiertelnych po stronie egipskiej to 11 500. Po stronie izraelskiej – 779 osób. Liczba rannych – odpowiednio 20 000 i 2563 osoby. Liczba jeńców – 5500 vs 14. Koszty wojny po stronie egipskiej: 80% sprzętu wojskowego. Po stronie izraelskiej: około pół miliona dolarów, od tego odjąć należy zdobycze wojenne w postaci aż 800 arabskich czołgów.

** Ciekawostka – w polskiej Wikipedii samobójstwo jest podawane jako prawdopodobna przyczyna zgonu w związku z zeznaniami bliżej nieokreślonych przyjaciół, którzy twierdzili, że Marwan zabił się po wykryciu u niego nieuleczalnej choroby.

Powrót

Komentarze

  • 2020.02.25 23:09 wolvverine

    „samobójstwo jest podawane jako prawdopodobna przyczyna zgonu w związku z zeznaniami bliżej nieokreślonych przyjaciół, którzy twierdzili, że Marwan zabił się po wykryciu u niego nieuleczalnej choroby.”
    Sekcja powinna w takim razie ją wykazać …

    Odpowiedz
  • 2020.02.26 01:48 Duży Pies

    „Marwan zabił się po wykryciu u niego nieuleczalnej choroby”
    Nie był samotnikiem. Otaczała go rodzina: małżonka i syn. Musieliby coś wiedzieć o tej rzekomej „chorobie”, mieć jakieś podejrzenia. A tymczasem o niczym takim nie wspominają.
    Najprawdopodobniej sprzątnęli go ci którym donosił: albo Izraelczycy wysłali swoich kidonów żeby go wyrzucili z balkonu, albo zrobili to zabójcy z egipskich służb.
    Ryzyko gry na 2 fronty w wywiadzie jest ogromne: w razie wtopy, masz wrogów z dwu stron. Na końcu zostajesz sam, jeśli cię nie sprzątną.

    Odpowiedz
  • 2020.02.26 08:16 greony12

    jak ktoś ginie a rząd uznaje ze sprawa zamknięta to często jest to śledztwo w tajemnicy, a po to by łatwiej zinfiltrować sprawce który by tuszował dalej swoje istnienie i zamiast ukrywać się spróbuje wykonać kolejny ruch

    ale ze bliski wschodu jest często miejscem gdzie giną ludzie w podejrzany sposób czy tez znikają to tam nie ma co przeczyć ze sie po prostu pozbyli niewygodnego czełka, jak to zrobiono w PRL z Popiełuszką

    Odpowiedz
    • 2020.02.26 17:10 c

      Tyle, że on nie zginął na bliskim wschodzie, tylko w Europie.
      Ale to raczej tylko potwierdza, że wcale „u nas” nie jest jakoś bardzo inaczej, niż „tam”.

      Odpowiedz
  • 2020.02.26 10:34 nn

    wybalkonić – mega czasownik
    ulec wybalkonieniu
    zostać wybalkonionym
    wybalkonić się
    popełnić wybalkonienie

    Odpowiedz
    • 2020.02.26 10:39 Agnieszka Wesołowska

      Polecam się.

      Odpowiedz
  • 2020.02.26 14:18 Anon

    Nasser, nie Naser.

    Odpowiedz
    • 2020.02.26 14:23 Agnieszka Wesołowska

      Naser, a precyzyjniej Nasir. W języku angielskim używa się podwójnego s, tak jak i w przypadku Mosadu, by czytać głoskę bezdźwięczną, inaczej bowiem nazwisko brzmiało by „NaZer”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Gamal_Abdel_Naser

      Odpowiedz
  • 2020.02.27 07:42 KuzniaKadr

    @AW @AH – zastanawiam sie czy te, naprawde interesujace i dobrze napisane artykuly Pani Agnieszki sa efektem sprzyjajacej swobody w redakcji z3 czy ktos dba z drugiego rzedu o stan swiadomosci i poszerzenie horyzontow inzynierow czytających tutaj i moze 'zachęca do tematyki’. Analityk bezpieczenstwa dysponujacy szerszym niz wylacznie techniczny warsztatem bedzie dzis zapewne poszukiwanym nabytkiem…

    Odpowiedz
  • 2020.02.29 21:32 olek

    A co to za kuku tu jest

    https://tvn24.pl/edit/

    Odpowiedz
  • 2020.03.03 16:14 tetar

    Naser / Nasir to „wspólny tajny bohater” dwóch wzajemnie zwalczających się narodów…historia bardzo ciekawa i tajemnicza! Netflix ma w ofercie wyżej wspomniany film oraz dokument – „Szpieg który spadł na ziemię”. Polecam też historię innego szpiega Mosadu w strukturach Syrii z pochodzenia Egipcjanin Eli Cohen / Kamel Amin Thaabet – serial oparty na faktach „The Spy”- co ciekawe i zaskakujące ale finalnie jest OK – główną rolę gra Sacha Baron Cohen!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź do wolvverine

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub inny błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego. Reagujemy równie szybko.

Upadek Anioła. Historia jednego z najbardziej tajemniczych szpiegów

Komentarze