14.09.2022 | 09:13

Wpis Gościnny

Chiński przekręt, czyli czy rozmawiałem z chińską AI?

Coraz więcej osób zgłasza nam, że odzywają się do nich miłe i często ładne Azjatki, które sugerują chęć nawiązania bliższej relacji. Czym taki „związek” się kończy? Poniżej znajdziecie ciekawy opis historii jednego z naszych Czytelników, który sprawdził to osobiście.

Autorem tekstu jest Bartłomiej Wielogórski – na co dzień prezes firmy Prodromus, produkującej roboty medyczne, hobbystycznie zajmujący się cyberbezpieczeństwem.

Kilka tygodni temu miałem do czynienia z ciekawą sytuacją, która kazała mi się zastanowić, czy rozmawiam z człowiekiem, czy sztuczną inteligencją. Być może była to mieszanka? Nie wiem, ale podzielę się tym doświadczeniem, bo może ktoś spotka się z podobną sytuacją.

Z racji zajęć służbowych często kontaktuję się z ludźmi z całego świata za pośrednictwem portalu LinkedIn (LI). Dla osób, które mogą nie znać LI, małe wyjaśnienie: portal stał się odpowiednikiem Facebooka w wersji dla biznesu. Za pośrednictwem tej platformy można znaleźć partnerów biznesowych w różnych zakątkach świata, poszukać pracy lub pracowników, przeczytać artykuły branżowe, ogłosić kolejny sukces firmowy lub osobisty, ale też wrzucić zdjęcie swojego egzotycznego śniadania czy wizerunek pupila – słowem wszystko, czego człowiek biznesu może potrzebować do zarabiania pieniędzy i do rozrywki.

Wielokrotnie zdarzało mi się być zaczepianym przez osoby z innych krajów, w tym z Chin. Często są to propozycje współpracy handlowej, oferty usług, propozycje „cudownych rozwiązań” z różnych dziedzin lub chęć dodania mnie do sieci kontaktów z powodów dla mnie niejasnych. Ostatnio pojawiły się nowe próby kontaktu, dające do myślenia. Przez kilka dni prowadziłem korespondencję z kimś lub czymś, lub może i to, i to? Poniżej streszczenie wraz z moimi wnioskami. Zapraszam do lektury!

Dzień pierwszy

Zaczęło się jak zwykle. Ktoś wysyła propozycję kontaktu. Tym razem jest to młoda kobieta o azjatyckich rysach o imieniu Stella (faktycznie Lanxin Zhang, ale Chińczycy są tak mili, że wymyślają anglojęzyczne ksywy dla wygody swoich zagranicznych rozmówców). Lokalizacja – Polska, Warszawa. Reprezentuje własną firmę odzieżową. Daję trochę z przyzwyczajenia, trochę z ciekawości „Accept” i po kilku minutach rozpoczyna się konwersacja. Osoba po drugiej stronie przedstawia się jako szukająca kontaktów biznesowych w Polsce i proponuje przejść dla wygody na WhatsApp. Zgadzam się.

Szybko dostaję pierwszą fotkę. Rozmówczyni stoi na nadbrzeżu w zabytkowej dzielnicy Gdańska! Wow! Czyli była w Polsce. Szybko się jednak okazuje, że to sprzed kilku lat, teraz jest w Shenzen, ale w październiku wybiera się do Polski. Rozmowa toczy się wokół spraw ogólnych – czym się kto zajmuje, jakie ma doświadczenie biznesowe. Pandemia, jej wpływ na biznes. Szybko rozmowa schodzi na hobby, rodzinę itp. Z doświadczenia wiem, że Chińczycy dość otwarcie o takich sprawach rozmawiają. Jedyne, co dziwi, to to, że mimo różnicy stref czasowych sześciu godzin rozmowa z przerwami trwa do późnego wieczora. Tam środek nocy. Rozmówczyni krótko coś sypia…

Dzień drugi

Rozmówczyni mimo 4 godzin snu nadal chętna do rozmowy. Ok. Ja trochę mniej, ale że wolny dzień, to coś dorzucam od czasu do czasu. Odpowiedzi przychodzą niemal natychmiast. Rozmowa tym razem głównie o jedzeniu, posiłkach, jakie się je w ciągu dnia… czyli o niczym. Niemniej coraz więcej pytań o stan cywilny, rodzinę, mieszkanie itp. Schodzimy na tematy różnic kulturowych i społecznych. Ona jest jedynaczką, bo w Chinach była polityka jednego dziecka. Jest samotna, ma 36 lat i chętnie zaprzyjaźni się z kimś z Polski, gdzie się wybiera biznesowo. Znowu tematy biznesowe i… pytanie o zarobki. W Chinach to nic dziwnego. Wykręcam się tajemnicą służbową. Kilka zdań o niczym i schodzimy na samochody. Czym jeżdżę, bo ona ma Maserati i Porsche. Przesyła fotkę. W międzyczasie otrzymuję zdjęcie selfie, na którym rozmówczyni ma maseczkę kosmetyczną. Potem pojawia się krótki filmik obrazujący nogi osoby siedzącej w wannie. Cóż, szybko zaprzyjaźnia się ta nowa znajoma… Znowu u niej środek nocy. Zaczynam się zastanawiać, do czego ta rozmowa ma prowadzić? Padają pytania, czy inwestuję na giełdzie. Pytania są dość konkretne. Jaki rodzaj walorów, na których rynkach. Ona uważa, że amerykańskie są obecnie słabe i inwestuje na giełdzie w Hong Kongu. A przy okazji – jej firma zrobiła 10 mln dolarów obrotu rocznie. Rozmowa schodzi na możliwości zrobienia interesu w Polsce. Moja ciekawość wzrasta. U niej już prawie rano… Na dziś kończymy, ale mimo nocy budzi się we mnie „cyber-badacz”.

Dzień trzeci

U nas noc. Rano widzę, że przyszły fotki śniadania i rozmówczyni w bardzo eleganckiej sukni. Idzie tak do pracy. Jutro planuje wypad z przyjaciółmi na golfa. Mało się odzywam, ale po tamtej stronie jest cierpliwość. Padają prośby o moje zdjęcie i pytania o to, co dziś robię itp. Dziś słaby ze mnie rozmówca. Ciekawość ciekawością, ale obowiązki wzywają. Moja nowa znajoma poczuła się chora. Dostaję fotkę pudełka z lekami – opakowanie chińskie, a tłumacz w komórce nie poradził – nie wiem, co to za leki. Rozmowa o pogodzie. I znowu o jedzeniu. Ok. Chińczycy uwielbiają jeść fajne rzeczy, w fajnych miejscach. Dostaję fotki zastawionego stołu w wytwornej restauracji, dania wyglądają apetycznie. Street food za kilka juanów to na pewno nie jest. Dorzuca zdjęcie damskiej torebki – Hermes Paris. Cena kilka tysięcy euro. Nie staram się sprawdzić dokładniej. Nie trwa to długo, kiedy wrzuca zrzut ekranu z komórki, gdzie – oczywiście po chińsku – widać potężne wzrosty kursów z walorów, w które inwestuje. Chwali się, że to jednodniowy wynik. Gratuluję jej sukcesu. Za sukcesem stoi jej „wujek”. On działa i inwestuje w Hong Kongu także w startupy, więc daje jej cynk, kiedy coś się dzieje. Ona mnie lubi, więc też da mi znać i będę mógł zarobić. Nie odpowiadam już tego dnia.

Dzień czwarty

Coś się koleżance pomyliło. Po 2.00 w nocy zaczyna pisać. Rzecz jasna telefon wyciszony, śpię. Po 8.00 już czytam wyrzuty, że co ze mną, że nie odpowiadam i że co się ze mną dzieje, że jestem mało komunikatywny. Cóż, zajęty ze mnie człowiek, wyjaśniam. Spuszcza z tonu. Idzie na zakupy. Wkrótce dostaję zdjęcia z ekskluzywnych sklepów (np. selfie przed salonem Chanel). Wybiera zegarek na prezent dla ojca. Tak, zgadliście – Rolex. Który model mogę jej doradzić? Nie doradzam, wybrała sama. Wieczorem jestem znowu słabym kompanem do rozmowy. Żeby zapełnić czymś czas, koleżanka opisuje mi swoją karierę zawodową. Typowo: zaczynała biednie, drobny handel, a potem pomaga jej wujek (ten sam?) i otwiera firmę, która szyje ubrania. Dostaje kontrakty od służb mundurowych. Wujek wspiera ją finansowo. Przy okazji – może dać mi cynk, bo wujek już coś ma na oku. Nie odpowiadam, więc… wrzuca zdjęcie spod prysznica, uwidaczniające fragment ramienia i szyi. Nic, więc znowu wyrzuty, że nie traktuję jej poważnie. Opowiedziała mi o sobie, bo myślała, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi (hm, po 4 dniach? Szybko…). Nie odpisuję, więc ok. 2 w nocy jej czasu ona (ono?) idzie spać.

Dzień piąty

Ponownie po 2.00 w nocy naszego czasu (nieomal dokładnie jak ostatnio) zaczyna pisać. Ja, znowu słabo. Jedzie do rodziców, bo jest dzień ojca (hm, w Chinach 8.08, więc coś się nie zgadza – mamy czerwiec). Odpowiadam, że ja także spędzam dzień z rodziną (niedziela). Cieszy się moim szczęściem i dzieli się ze mną swoim życiem… hm. Nie wiem, co miała na myśli, ale za moment wraca do tematu wujka – w piątek była super okazja, a ja nie skorzystałem, więc namawia mnie dalej. Wujek ma pewniaka na przyszły tydzień! Muszę w końcu uruchomić rachunek maklerski. Piszę coś o jedzeniu, więc ona także, a potem wrzuca… film z jej zajęć tańca disco. I za chwilę znowu nogi osoby biorącej kąpiel w wannie (czyli lubi zróżnicowane kąpiele – raz prysznic, raz wanna).

Dzień szósty

Rozpoczyna idealnie w tym samym czasie jak poprzednio – co do minuty. Pewnie ma ustawiony budzik i od razu pisze… Wrzuca zdjęcia ze swojej firmy. Widać mundury, widać szwalnię i naszywki firmy Tommy Hilfiger. Pada pytanie, czy już mogę kupić akcje na giełdzie w Hong Kongu. Pytam o typ akcji A, B czy H? „Z Hong Kongu”. Pyta, w którym banku mam rachunek. Na odpowiedź, że to raczej bez znaczenia, reaguje nerwowo i zarzuca mi, że widocznie nie chcę zarobić i w takim razie zapomnijmy o sprawie. A mogę podwoić wkład w ciągu 3 dni. Pytam, jakie kroki mam zatem podjąć. Mam otrzymać jedną zgodę i mogę kupować akcje, procedury są proste. Czas jest świetny, mogę zarobić milion, jeśli tylko zainwestuję milion (choć nie bardzo wiem, o jakiej walucie mowa, ale… zysk to zysk!). Poleca mi założenie konta w Interactive Brokers International (fakt, firma istnieje i prowadzi rachunki, można tam założyć rzeczywiste konto do obrotu akcjami, prowadzi największą elektroniczną platformę transakcyjną w USA, działa od końca lat 70., więc budzi zaufanie). Pytam zatem, co dalej. Czekam na potwierdzenie otwarcia konta, więc zaraz będę mógł działać. W co inwestować, pytam zatem. Wujek powie, ale muszę mieć już gotowe konto. Czuć rosnące emocje po tamtej stronie. 2-3 posty na minutę. Nawet wyrywa jej się „oh” w języku chińskim (jak dotąd rozmowa była po angielsku). Muszę się spieszyć, bo taka okazja jest maksimum 2 razy do roku. Ona już czeka na wieści (na poprzedni piątek także miało być takie zdarzenie, więc chyba jednak częściej…). Dostaję namiary na apkę powyższej firmy i mam zainstalować. Musi być koniecznie ta sama! Prosi, by podesłać formularz z potwierdzeniem założenia rachunku. Pytam, po co, ale… nie dowiaduję się. Jak będę mógł kupić, to wujek powie, jakie akcje. Mam czekać. Nagle tematem jest znowu gotowanie. Pytam, dlaczego jest taka miła dla mnie i da mi zarobić. Ona: przecież jesteśmy przyjaciółmi, w październiku będzie w Polsce, a ja jestem jej pierwszym zagranicznym przyjacielem. Wkrótce idzie spać.

Dzień siódmy

Ponownie po 2.00 w nocy powitanie. Po kilku godzinach pytanie, czy ją ignoruję (przez sen – tak). Po szybkiej wymianie zdań na temat jedzenia pytanie, czy mam już aktywny rachunek. Sprawdzę i co wtedy? Wujek będzie miał wieści w piątek. Czy mam już rachunek? Dam znać, jak będzie. Niczego się nie dowiem, dopóki nie potwierdzę, że mam rachunek. Proszę o wyjaśnienia, bo jak otworzą mi rachunek w ostatniej chwili, to chcę wiedzieć, jak szybko zadziałać. To nieważne – ona musi mieć pewność, że mam rachunek. Ok, potwierdzam, że mam rachunek. Ona: bym coś kupił i sprawdził, czy działa. Potwierdzam, że wiem, jak to działa i jestem gotowy. Jakieś sugestie? Cóż, jest noc i się nie da. Zatem muszę spróbować rano. Ona zainwestuje 2 mln euro. Ile ja dam radę? Odpowiadam, że potwierdzę w piątek, jak dostanę info. Radzi, bym miał przygotowane pieniądze do natychmiastowej akcji. Cena wzrośnie w kilka minut. Ona musi podać kwotę wujkowi, więc – ile? Nawet w przybliżeniu. Wykręcam się, że to w zasadzie nieistotne. Ale wujek musi wiedzieć, ile kupimy wspólnie. Dlaczego nie chcę powiedzieć? Nie ufam jej? Nowe walory mogą urosnąć o 1700% w jeden dzień! Emocje po tamtej stronie rosną, bo 3-4 posty na minutę. Muszę podać kwotę, bo tylko zaufani zrobią dobry biznes. Drobni inwestorzy nie (w to akurat mogę uwierzyć…). Ona poda mi kod waloru i cenę – mam podążać za jej instrukcjami. Postanawiam się wycofać, by nie robić problemu. Muszę poczekać na kasę, więc jakby nie doszła na mój rachunek, to nie chcę ich blokować i tak dalej. Nagle data transakcji się zmienia. W piątek będzie jedna okazja, ale tydzień później druga i już ostatnia w tym roku. Muszę być gotowy. Upieram się, że ten raz odpuszczam i… po chińsku dostaję odpowiedź 恩, która może znaczyć „życzliwość, dobroć” itp. Następnie, że muszę w takim razie zapomnieć o wszystkim. Odpowiadam, że skoro jesteśmy przyjaciółmi, to będzie czas na kolejne okazje. I znowu chiński znak – ten sam (chyba algorytm się sypie). Jest 4 rano po tamtej stronie, a rozmowa trwa, hm. Pada ostateczne pytanie, czy odpuszczam tym razem? Potwierdzam i… koniec przyjaźni. Nie będziemy więc razem współpracować, do widzenia. Pytam, czy to oznacza koniec relacji? Co z wizytą w Polsce? Bez odpowiedzi…

Równolegle pytam kolegi, też CEO, który jest na liście kontaktów mojej nowej znajomej, czy rozmawiał z tą osobą. Tak, trochę, zdawkowo. Sugeruję, że to AI i może by mógł to sprawdzić na LI, bo mnie to ciekawi. Wrzuca od teraz co dzień te same pytania i… zwrotnie otrzymuje co dzień te same odpowiedzi. Czyli jedno już sobie wyjaśniliśmy. LI obsługuje AI (wkrótce profil znika – zapewne usunięty przez administrację serwisu).

Dzień ósmy (jednak nie ostatni)

Pora ta co zawsze – zaczyna się od dzień dobry i ponieważ właśnie szedłem spać, kończy na dobranoc. I tu znowu coś dziwnego. 2 zdjęcia: selfie w nic nie mówiącej scenerii i kwitnący krzew. O co chodzi? Koło południa dostaję jeszcze zapytanie, czy wstałem. Potem pytanie, dlaczego nie odpisuję. Ja tylko, że jestem zajęty, więc na dzień kolejny pada w nocy tylko suche „OK”.

Dzień dziesiąty (i jednak ostatni)

Cała zabawa wydaje mi się ciekawa, ale czas coś zamieszać. Zaczynam rano od „Hi”. Dostaję pytanie: „Jak?” („How?”) i że skoro jestem zajęty, to mi nie będzie przeszkadzać. Na drugie „Hi” przychodzą 3 kropki i „bye-bye”. Pytam, czy jest zajęta. Nie. I że planuje kupić akcje wraz wujkiem i zarobić pieniądze. Pytam, czy już nie jest moją przyjaciółką? Nie, bo nie robię, co mi każe. Rzucam, by przyjechała do Polski, bo ja tak sobie życzę. Ok, jak kupię akcje, to przyjedzie. Przyjedź, to kupię – odpowiadam. Nie ma obecnie wieści od wujka. Ale jak nie wierzę, to kupi bilet i przyleci. Ok, czekam więc na nią. Po tamtej stronie twarda odpowiedź: już nie musi przylatywać. Pytam z ciekawości, ile ma lat. Potwierdza suchą cyfrą: 36 i dorzuca „How?”. Zauważam, że dorośli nie działają w ten sposób. Dostaję ponownie chiński znak oznaczający szacunek itp. Po chwili drugi, oznaczający „pa!”. Zatem chyba algorytm znowu klęka, bo nie przewidział takich pytań. Zatem od teraz i ja odpowiadam już tylko po chińsku i w takim też języku otrzymuję odpowiedzi. Zero refleksji po tamtej stronie, że język jakby nie ten. Pytam, czy pogadamy? Odpowiada: ale o czym? co tu powiedzieć? Piszę, że skoro tak się zachowuje, to jak mogę jej ufać i inwestować. Czytam, że jak nie wierzę, to moja sprawa, nie jej. Za chwilę info, że jestem zablokowany i… że ja zachowuję się jak robot! Rzucam blef, że moi znajomi z Shengen sprawdzili jej tożsamość. Znowu czytam „zablokowany”. Tu uznaję, że dla mnie już dość i dziękuję za ciekawy materiał do artykułu o oszustach. Po „hahaha” pada jeszcze „głupcze” na do widzenia. Od tej pory zero odpowiedzi na zaczepki, nawet po kilku dniach. Z WhatsAppa znika identyfikacja imienna, zostaje sam nr telefonu. Czyli ktoś posprzątał to i owo.

Kilka wniosków

1. Na początku rzeczywiście nie zakładałem, by to była AI. Z LI szybko zostałem przekierowany na WhatsAppa. Przy pomocy kolegi sprawdziłem, że pierwszy etap na LI prowadził niemal na pewno robot.

2. Proponowałem chiński WeChat, ale jednak padło na WhatsAppa – z reguły Chińczycy preferują swój komunikator jako znacznie dla nich wygodniejszy. To już dało mi do myślenia.

3. Kilka pierwszych wymian na WhatsAppie było bardzo standardowych, jakich wiele miałem okazję doświadczyć z osobami z LI z różnych krajów. Dla AI bułka z masłem. Zakładam, że ten etap także mógł należeć do AI.

4. Ktoś świetnie przygotował się zdjęciowo. Zdjęcie osoby z Chin z pobytu w Polsce, potem ta sama postać w różnych sytuacjach, z drogimi gadżetami w tle. W Chinach pozyskanie takich zdjęć jest banalne. Wystarczy wejść do większej galerii w jednym z największych miast i znajdziemy tam na parkingu samochody każdej najdroższej marki, jak i salonów drogich marek jest do wyboru, do koloru. Wystarczy zapewne przeczesać chiński internet, by zrobić kolekcję bez wychodzenia z domu. Wrzutki zdjęć, też mogą być obsłużone przez AI. Wskazują na to sytuacje z końcówki rozmowy. Niektóre zdjęcia wrzucone bez kontekstu.

5. Budowanie zaufania poprzez wysublimowane wpuszczanie rozmówcy w strefę intymną (zdjęcia z łazienki, podczas czynności kosmetycznych). Pokazanie statusu przez prezentację samochodu, gadżetów, jedzenia w drogiej restauracji. Zdjęcia z firmy, gdzie widać poważne marki i mundury, to musi budować zaufanie biznesowe. W Chinach otrzymanie kontraktu dla „mundurówki” wymaga silnego wsparcia kogoś ważnego. Im mocniej ktoś zna chiński kontekst, tym większe zaufanie może to budować. Tu AI mogła zostać wytrenowana bez problemu.

6. Wsparcie się autorytetem wujka. W tamtejszej kulturze „wujkowie” to odpowiednik naszych „sponsorów”, czyli osób prominentnych, z reguły starszych, które utrzymują nieformalnie relację z młodą, zwykle atrakcyjną kobietą. W Chinach często taka podopieczna prowadzi nieoficjalnie biznes swojego opiekuna. Ponownie znajomość kontekstu zbuduje zaufanie i w tamtejszych realiach szacunek.

7. Pojawia się kilka znanych sztuczek socjotechnicznych z oszustw wszelkiego rodzaju. Budowanie zaufania połączone z poczuciem, że jak nie zadziałamy szybko, przepadnie nam życiowa okazja, a ktoś przecież jest naszym przyjacielem (co stara się przez jakiś czas potwierdzać). Wystarczył blef, że „chętnie, ale nie teraz”, a pojawia się szybko korekta i ta okazja jeszcze się zdarzy, ale nie więcej niż 1-2 razy i to wkrótce! A powyżej opisane zdjęcia mają upewnić, że sukces jest o krok.

8. Wykorzystanie znanych światowych marek do budowy nie tylko wizerunku, ale i zaufania (jak na przykład oparcie o platformę finansową i aplikację pobraną ponad milion razy). Skoro nie ryzykujemy, bo przepływ pieniędzy wykona się przez zaufaną instytucję, to ryzyko straty może wydać się minimalne. Dane finansowe pokazane z chińskiej aplikacji to realne dane Tencenta (właściciel WeChata, czyli prawdopodobnie największego komunikatora na świecie, który w Chinach jest nie tylko komunikatorem, ale platformą płatniczą, sposobem komunikowania rządu ze społeczeństwem, a nawet służącego do kontroli społecznej, np. podczas pandemii) czy Alibaby (znanego nawet na rynku polskim odpowiednika Amazona czy Allegro), a więc pierwszej wielkości gwiazd giełdy chińskiej o zasięgu globalnym. Wzrosty widoczne na ilustracjach to wzrosty skumulowane, a nie dzienne, ale nie każdy ma cierpliwość, by to sprawdzić w języku chińskim. Dane są realne, więc patrząc tylko na cyfry i dane finansowe, można upewnić się, co do ich wartości bez znajomości pisowni chińskiej.

9. Ktoś zadał sobie trud i całą akcję profilował. Szukał CEO, więc z założenia osób mających kapitał, często doświadczenie inwestycyjne. Ponieważ rzecz dotyczyła osób z terenu Polski, pojawia się polski kontekst – zdjęcia rozmówczyni z Gdańska. Trudno mi ocenić, czy realne zdjęcie, czy świetny fotomontaż.  

Ostatnia sprawa – czemu to miało służyć? Nie przelewamy nic i nikomu bezpośrednio. Niczego nie kupujemy od nieznanej osoby. Nie podajemy żadnych danych osobowych (choć było takie oczekiwanie, udało się to pominąć). Moim zdaniem chodzi o wyrafinowaną grę na kursach giełdowych. Trzecia z firm, którą widać na ilustracji danych finansowych, to firma „Wisdom Education Int.”, która danego dnia („pierwszej okazji od wujka”, dnia „x” – 20.06) zaliczyła spektakularny wzrost cen akcji, bez żadnego komunikatu giełdowego, który by ten wzrost logicznie uzasadniał. Kolejnego dnia roboczego (poniedziałek) kurs już silnie spada do poprzedniej wartości. Przypuszczam, że w drugiej połowie dnia „x” organizator sprzedał swoje akcje osobom oszukanym z komunikatem, by czekały rzeczone 2-3 dni na maksymalną cenę. Jeśli ktoś mamiony w tej rozmowie dokonałby zakupu za dużą kwotę (a tych osób może być przecież więcej), automatycznie wpłynie to znacząco na kurs akcji. Organizator tego oszustwa mógł zainwestować rzeczywistą kwotę i tego samego dnia odsprzedać swoje walory z dużym zyskiem złapanym w pułapkę osobom, szczególnie pod koniec dnia, w piątek. W poniedziałek na otwarciu kurs spada, a nasz rozmówca znika. Złapane w pułapkę osoby zostają wprawdzie z akcjami realnej firmy, więc nie zostają z niczym, ale faktyczna strata może sięgać nawet kilkudziesięciu procent zainwestowanej kwoty. Co gorsza, osoby które dałyby się złapać, nie mają co liczyć na wymiar sprawiedliwości. Przecież inwestycje na giełdzie wiążą się z oczywistym ryzykiem. Nikt im niczego nie ukradł i do niczego nie zmuszał. Kiedy dodamy do tego fakt, że organem ścigającym byłaby chińska policja, nie sądzę, by można było coś wskórać. Proste, skuteczne i bezpieczne dla „organizatora”.

Podsumowując: ktoś zadał sobie sporo pracy, przygotowując powyższą akcję i dysponuje narzędziami (AI). Duża część rozmowy jest bardzo dobrze prowadzona w języku angielskim. Znajomość chińskiego kontekstu czy „podkładanie nogi algorytmowi” wywołują nieścisłości, które obnażają – póki co – techniczną niedoskonałość tej konkretnej AI. Być może nie miałem do czynienia z samą AI i wspierał ją „element białkowy”, ale w myśl tezy, jaką stawia Kai-Fu Lee w swojej książce „Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa”, Chiny w dziedzinie sztucznej inteligencji są światowym liderem. Nie przejmują się prawami jednostki, co na narodzie liczącym przeszło 1,4 miliarda pozwala na szybkie trenowanie każdego algorytmu, a na pewno znacznie szybciej niż gdziekolwiek na świecie. Być może właśnie z efektami pracy takiego algorytmu przyszło mi się zmierzyć. Zastanawiać może jeszcze jedno. Czy taki „przekręt” jest możliwy do wykonania przez osobę lub grupę osób prywatnych? Czy raczej wsparcia udziela jakaś instytucja, może nawet państwowa, która ma na celu wzmacnianie potęgi Państwa Środka niejawnymi metodami i dysponuje do tego narzędziami? Tego się zapewne nigdy nie dowiem.

…i tylko szkoda, że już nie dostanę więcej zdjęć :)

Powrót

Komentarze

  • 2022.09.14 09:59 lolwut

    Czy to już czas na domek w Bieszczadach?

    Odpowiedz
  • 2022.09.14 11:50 asdsad

    Jeszcze trochę, to pani AI zacznie obsługiwać wideorozmowy spod prysznica.

    Odpowiedz
  • 2022.09.14 12:06 Motyc

    Jeżeli dobrze rozumiem: „wujek” kupuje akcje firmy w ilościach hurtowych, kurs akcji rośnie gwałtownie.

    Następnie poszkodowani są informowani „o, a nie mówiłem jak wystrzeli, KUPUJCIE!” i poszkodowaniu kupują „na górce” a następnego dnia roboczego zostają z akcjami które kupili za 10 a obecnie są warte 7?

    Jeżeli kupno akcji jest przez zaufaną platformę, to rzeczywiście można się nabrać. Ale jak ktoś przez zaufaną platformę chce nam sprzedać akcje „na górce”, to rzeczywiście akcja musi być tak przygotowana, żeby to nie wzbudziło podejrzenia.

    Odpowiedz
  • 2022.09.14 13:41 Marek

    Na tinderze jest od jakiegoś czasu masowe zjawisko które nazywam „Procedurally Generated Asians”. Około co dziesiąty profil (czasem częściej) to atrakcyjna Azjatka z maksymalnie dwoma zdjęciami (czasami tym samym zdjęciem dwa razy w innym cropie, czasami w ten sposób, że na drugim zdjęciu nie widać twarzy). Z oczami zawsze jest coś mniej lub bardziej nie tak (nie, że Azjatka tylko, że AI ma ciągle problemy z generowaniem realnie wyglądających oczu nawet dla kaukazkiej urody). Te co matchną próbują zagadywać, ale nigdy nie doczekałem drugiej wiadomości (odpowiedzi na odpowiedź). W sumie skala jest spora i się zastanawiałem po co…

    Odpowiedz
    • 2022.09.15 08:59 kindziukxxx

      są jeszcze konta po prostu skradzione, a przy obecnej technologii deepfake itp nawet rozmowa na skype nie moze być gwarantem (takie oszystwa też były) dlatego trzeba doprowadzić (o ile to możliwe) do spotkania na żywo. No i jak wspomniałem na li, nie wszystkie boty jak ten tutaj są tak subtelne by wysylać tyle zdjęć na przejętym koncie od razu przechodzi do „ataku”

      Odpowiedz
    • 2022.10.30 20:27 Rogo

      To powiem Ci, że dziwna sprawa. Ja piszę z jedną ale wydaje się być wszystko ok. Dzisiaj praktycznie zniknęła bo przez cały dzień nie było jej widać na whatsapp i to mnie zaciekawiło. Dlatego zacząłem szukać po forach. W sumie kilka dni piszemy i zero prośby o jakieś krypto waluty czy płatności. Ona wysłała zdjęcia więc zrobiłem to samo. Teraz pytanie czy mam oczekiwać konsekwencji?

      Odpowiedz
  • 2022.09.14 15:00 Piotr

    Miałem styczność prawdopodobnie z „ta” chinką. Poznaje zdjęcie z parkingu podziemnego gdzie chwaliła się posiadanym autem. Scenariusz był w sumie podobny też akcje, też Hong Kong, i wysyłanie dużej ilości filmików z życia codziennego. Jednak w moim przypadku myślę że gadałem z człowiekiem, zaczynał się wtedy covid i osoba ta była szczerze zainteresowana pandemia i widać było że się trochę boi. Potem ja chyba odsunęli, bo po tym jak się skarżyła na pracę, w miarę normalny kontakt się urwał i zaczęto mnie ponaglać do „inwestycji”.

    Odpowiedz
  • 2022.09.14 15:29 x

    kiedyś Nigeria miała wielu bogatych księciów, dziś Chiny za to algorytmiczne businesswoman

    Odpowiedz
  • 2022.09.15 08:54 kindziukxxx

    Dodam swój komentarz z LI:

    Ja mam ciekawsze story gdyż znam wartości „przed” i „po”
    W skróce to ja znalazłem azjatkę do której ja pierwszy napisałem. Ok kilka razy się spotkaliśmy w gdańsku, osoba realna, foto realne itp.
    Z racji różnic kulturowych pożegnaliśmy się. Po jakiś 2 tyg z jej konta na IG nowe rozmowy, ale całkowicie tabula rasa zero pamięci o czymkolwiek nawet z rzeczy które możnabyło na piśmie mieć. Podanie nowego numeru komunikatora i już 1 czy 2 dnia pytanie czy inwestuje i czy nie chce pomocy od jej wujka ze stanów, no i stefa czasowa działania się zmieniła :D
    Zadzwoniłem na normalny numer(miała brytyjski a nie chiński) i dowiedziałem się że jej kotna w social media zostały przejęte :)
    Poziom angielski tego pracownika czy tam AI był średni. Żadnych konkretnych odpowiedzi na pytania. A na te magiczne zarobki na krypto wyslałem swojego screena z zeszłego roku z większym zyskiem jak była hossa oczywiście dodałem trochę naszych polskich serdeczności i temat umarł.
    Jednak to może być problem podobny do NIgeryjskiego księcia przez naiwnośc ludzi coeaz większe odcinanie się od rzeczywistości i ludzie dają sie złapać. Smutne że te socjotechniczne sztuczki działają, dlatego takie arty są dobre.
    „oszustwo na azjatke” staje się coraz popularniejsze.

    Odpowiedz
    • 2022.09.15 14:28 Motyc

      Byłbym ostrożny z tą naiwnością. Tutaj mamy osobę która zajmuje się cyberbezpieczeństwem – nawet niech amatorsko, ale na pewno ma bezpieczniki bardziej czułe niż 95% ludzi. I nawet u takiego wrażliwego na zagrożenia człowieka dopiero po tygodniu (!!!) kontaktów delikatnie mryga żółta lampka ostrzegawcza.

      Przecież 99% typowych ofiar nawet by nie zauważyła, kiedy by została wydymana.

      Odpowiedz
      • 2022.09.16 09:01 kindziukxxx

        W sumie racja, ja jestem wyczulony w sumie od zawsze, jakieś 16 lat temu będąc jeszcze w gimnazjum przeczytałem „łamałem ludzi nie hasła” i jakos tak nauczyłem sie wyłapywać te wszystkie socjotechniczne zagrywki. Dlatego zawsze jak z kimś piszę zadaje niepozorne pytania do których potem się odnoszę by zweryfikować czy ma namiastki realnej osoby itp. A co do inwestowania – tutaj wolę sam być na siebie zły za swoje błędne decyzje, a na stabilne opcje to daje pieniądze w TFI i niech zawodowcy się tym zajmują.
        Co faktycznie dziwne że specjalista od cyberbezpieczeństwa tak długo „ogarniał” temat mając znacznie większe fundusze od przeciętnych i pracując w takiej branży byłbym chyba bardziej wyczulony? a może rutyna tutaj trochę nie zadziałała. Niemniej naprawdę dobry artykuł i oby jak najwięcej osób się dowiedziało o tej dość świeżej metodzie.

        Odpowiedz
  • 2022.09.15 10:08 zaspa

    Pytanie co będzie kiedy takiego czatującego i wysyłającego zdjęcia AI nie da się już odróżnić od człowieka…

    Odpowiedz
    • 2022.09.18 21:23 Kubik

      Jeśli Twojemu nowopoznanemu znajomemu bardzo zależy na Twoim zysku, wiedz, że to jest AI.

      Odpowiedz
  • 2022.09.15 12:59 Roderyk

    Ostatnio oglądałem film o podobnym scamie i już jak słuchałem autorów to też miałem wrażenie, że tam jest mix taniego chińczyka i jakiejś AI: https://www.youtube.com/watch?v=83gf4K08s1I

    Odpowiedz
  • 2022.09.15 14:44 spamchn

    https://bayfiles.com/u5b6jd83ye/dfdf444_mp4
    chiński spam uczy się. Napisz, że wiesz, że to scam to będzie coraz większy spokój.

    Odpowiedz
  • 2022.09.18 02:04 Aro

    Też rozmawiałem z AI. Moja mieszkała w LA , studiowała w Paryżu. Po 2 dniu zrozumiałem że to nakręcanie wałka ale nie podejrzewałem że to może być AI. Aczkolwiek byłem zdziwionych że ktos na gadanie o pierdołch traci tyle czasu aby zdobyć zaufanie itp itd. A jednak AI.

    Odpowiedz
  • 2022.09.21 09:27 OrA

    Pełno lasek na OF to też AI. Czasami lepsze, czami gorsze ale głównie AI.

    Odpowiedz
  • 2022.09.23 16:30 nieznany

    Mialem bardzo podobna sytuacje. Kilka roznic polegajacych na tym ze kntakt nie nastapil przez LI, nie mieszkam w Polsce, nie prowadze dzialanosci, a „oferentka” byla rzekomo z Cypru. Ale powtarza sie mowy wujka, handlu akcjami, screenow ekranu z zyskami, zdjecia drogich aut, gry w golfa, ladnych apartamentow, motyw zblizajacej sie wizyty miasta w ktorym mieszkam, itp. Do tego cala historia troche nie trzymala sie kupy. W pewnym momecie przestalem regowac na wiadomosci.

    Odpowiedz
  • 2022.09.23 18:39 C.Bolek

    Te zdjęcia nie koniecznie pokazują tę samą osobę – różne oświetlenie, kąt i makijaż (raz pełny a raz brak).

    Odpowiedz
  • 2022.09.27 10:44 mmm777

    „Jeżeli ktoś chce dać ci coś za darmo – natychmiast dzwoń na policję”

    AI czy nie AI – sens tego jest jeden.
    AI tylko umożliwia zwiększenie skali.

    Odpowiedz
  • 2022.10.25 22:39 PM-traperzk

    Właśnie jestem w trakcie takiej samej konwersacji . Doszedłem do dnia 16 i ciągnie dalej alw już nie jestem tym najlepszym przyjacielem…
    Lobawię się jeszcze trochę i zobaczę na co ich stać.

    Odpowiedz
  • 2022.10.30 19:54 Rogo

    Siemka, tak czytam i mam w sumie podobną sytuację. Również zaproponowała przejście na WhatsApp ale póki co zero info o inwestowaniu. Piszemy od 5 dni a zaczepiła mnie na tinderze. Kilka fotek wysłała, wydaję sie, że jest to ta sama dziewczyna. Ciężko poniekąd rozpoznać. Ale zastanawia mnie strefa czaswa. Na WhatsApp nie powinny być dwie różne godziny? Moja i jej? Pisze, ze jest z Szanghaju ale nr telefonu pokazuje na Honkong.

    Odpowiedz
  • 2022.11.08 17:35 Maverix

    Może pana przyjaciółka to koleżanka mojej przyjaciółki? Z tym, że moja jeździła Ferrari, a z Rolex’ów to się naśmiewała, że to tandeta dle ludzi biednych i bez gustu. Co do braku gustu, pełna zgoda.

    Z ciekawości poszedłem o krok dalej.Z tym, że moja przyjaciółka grała Forex Złożyłem konto play money… transakcja pozwoliła mi zarobić $50 tyś w 10 min. Żarówki wszędzie się zapalały. Kiedy nie zdecydowałem się na granie w twardej walucie – okazałem się niegodzien, pomimo przyjaźni. Z mojego research wygląda na to, że pieniądze traci się w trochę inny – z jednej strony prostszy sposób, z drugiej bardziej skomplikowane.

    Otóż klonowanie aplikacji, przekierowywanie na inne servery itp. Kiedy przelewa się twardą gotówkę zarówno kasa jak i przyjaciółka znikają.

    Odpowiedz
  • 2023.03.29 20:13 Scam Victim

    What you are describing is a „pig butchering scam” (PBS) which involves a „pump & dump” on the stock market. Please report all the scam info to law enforcement, e.g. Hong Kong Securities & Futures Commission (HK SFC). There is a recent BBC documentary on YouTube. Please see Global Anti-Scam Org (GASO) for more information.

    Odpowiedz
  • 2023.06.03 06:21 Adi

    To również mój przypadek. Miała miec ojca wice prezesa gieldy. Chciała mi pomóc zarobić. Również ładna i nawet filmik jak prowadzi Bentleya i mówi do mnie ze jedzie do inwestora… oczywiście fabryka szyjąca dla wojska i chęć przyjazdu do Polski celem otwarcia nowej fabryki. Również proponowała Interactive brokers plus zrzutu z ekranu eyc.

    Odpowiedz
  • 2023.06.03 11:26 Ad

    Miałem tak samo

    Odpowiedz
  • 2023.06.09 10:18 andrzej

    Zajrzyjcie na tik tok. Setki Chńskich
    dziewczyn teoretycznie do wzięcia. Rozwódki , panny gotowe do zamieszkania w Europie. A teraz sposoby. Na businneswoman na dziewczynę że wsi ( litość ) na samotną mamę zwykle że ślicznym dzieciątkiem na walory ( prezentacja długich nóg , obfitego biustu na łzy w zwykle przepięknych oczach. Cechą wspólną jest urodą dla Europejczyka powalająca. Jako ciekawostkę dodam że zwykle nie chcą posagu raz gdy był podany na PLN było to 35 tyś. Co mnie zastanowiło ? Za dużo za ładne za łatwo.

    Odpowiedz
  • 2023.07.15 10:21 HanJammer

    To tzw pig butchering scam (wygooglajciel.

    Byłem celem podobnego – th ten sam scenariusz, rozniacy sie doslownie detalami (np to ze wyhaczyli mnie na linkedin). Od paczatku wiedzialem ze to scam, jednak ciagnalem rozmowe z ciekawosci przez okolo tydzien (podkrecajac jeszcze roxmowe koloryzujac swoj status majatkowy bo to bylo ich glownym przedmiotem zainteresowania). Bylem pod wrazeniem dobrego angielskiego (wlasnie zapewne odpowiedzi generowane przez chatgpt) i wykorzystania AI do generowania zdjec.
    Co wiecej nawet jak zagadalem pozniej po zdemaskowaniu scammera – ti nadal szedl w zaparte ze nie wie o coi chodzi.

    Odpowiedz
    • 2023.07.15 10:24 HanJammer

      Dodam tylko ze u mnie chodzilo o namowienie mnie na inwestycje w kryptowaluty..

      W każdym razie mniej ostrożna i bardziej ufna osoba mogłaby się złapać. W ubiegłym roku straty z PBS osiągnęły w skali świata 5,6mld dolarów.

      Odpowiedz
    • 2023.09.01 11:03 Jankolon

      Tez mi przyszło się zmierzyć z taką sytuacją , niestety trochę straciłem funduszy. Z chęcią wymieniłbym się zdaniem

      Odpowiedz
      • 2023.09.14 15:03 Grazi

        Czy jest możliwość odzyskania pieniędzy? Podobna sytuacja spotkała kuzyna. Został naciągnięty na duże pieniądze, które został zablokowane w jakimś portfelu. Ma problem z odzyskaniem. Naciągany był finansowo żeby odblokować. Prosiła ciągle o wpłaty. Numer był sprawdzany i pochodzi z Niemiec, ale nikt nie odbiera.

        Odpowiedz
  • 2023.09.23 23:00 Krt

    Do mnie od tygodnia pisze 26 latka, dobrze się przy tym bawię. Trzeba być idiotą żeby te kity łyknąć, no ale jak ktoś łasy na słodkie azjatyckie oczka, to trudno.

    Już ją zablokowałem.

    Odpowiedz
  • 2023.10.21 09:08 Dominik

    Miałem podobną sytuację, konwersacja z Li przeszła na Whatsapp, później jakiś miesiąc rozmów i budowanie zaufania. Scenariusz dokladnie ten sam, dziewczyna z bogatego domu, firma szyjąca odzież dla wojska, wujek z kontaktami na giełdzie w Hongkongu. Namówiła mnie na inwestycje w spółkę Grands Talent Group. W pierwszej fazie przez jakieś dwa tygodnie inwestycje sterowane przez Chinkę przynosiły mi duże zarobki, każdego dnia coraz większe zyski, aż pewnej nocy dzwoni do mnie żebym wszystko sprzedał, bo ktoś przejął ich plan i zrobił wrogie przejęcie spółki i akcje spadają. Zjazd kursu był ogromny, straciłem większość kapitału. Chinka w kolejnym dniu przepraszała jak mogła, była na tyle beszcelna, że namawiała mnie na kolejną inwestycję którą jej wujek uzgodnił z rządem żeby nam pomóć. Wtedy zrozumiałem, że to scam i oszustwo. Akcje mam do dzisiaj ale ich wycena jest bardzo niska. Takich propozycji znajomości dostałem jeszcze trzy w późniejszym czasie. W drugim przypadku wiedziałem już o co chodzi i się pobawilem. Wiedziałem jakie będą kolejne ruchy mojej nowej chinki, wyprzedzałem ją w jej ruchach, scenariusz był dokładnie taki sam, inna twarz chinki, inne samochody, domy, biznes tylko ten sam, też szyła mundury dla wojska.
    Zastanawiam się czy są w Polsce służby, które mogłyby wyśledzić ich działania. Na odzyskanie kasy nie liczę, operacje zrobiłem przez legalny serwis transakcyjny w Saxo.

    Odpowiedz
  • 2023.11.01 13:18 Dionizos28

    Taka sama sytuacja tylko ze ja jestem namawiany na inwestycje w krypto. Piszę z dwiema azjatkami dwie były w Polsce mieszkają teraz w UK. Z jedną przez moment rozmawiałem na video ale miała zgaszone światło i to mnie zastanawia.

    Odpowiedz
  • 2023.11.09 19:21 WESMAR

    A ja upolowałem scammera. Wystawiłem przynętę bo dodał mnie zapraszając (jako CEO) na FB i przeszedł na whatsapp. Jako biegły koder (senior) przypiąłem swojego chata i gadka byłą gpt2gpt z ukłonem w stronę derywatów krypto. Na giełdzie znam się b. dobrze więc zacząłęm pokazywać interaktywne SVG ze swojego *srv. Znalazłem IP oraz skradzione zdjęcia od kołczerki
    Анастасия Титова z https://www.youtube.com/watch?v=YZcVKE5GMPg
    Do zdjęć przydał mi się pimeyes w połączeniu z yandex i wyszukiwanie obrazem. Dosłownie chwila bo google nie ma z uwagi na rodo twarzy międzynarodowych. Zgłosiłem do rządu chińskiego przez formularz z krótkim opisem i danymi które pozyskałem oraz na fb. Wszystkie profile już zablokowane. Ichni rząd i podziękował bardzo dyplomatycznie i nawet przeprosił. Mogę gdzieś wkleić maila jak to wygląda. Tam się nie cackają z nimi. Przed rozpracowaniem ręczne tłumaczenia z próbą budowy gładko uczesanych zdań udających, że kryją głębie z GPT nic nie dały. Niespójne treści w stosunku do twórcy na YT i insta. Wniosek:
    Photoshop zablokował dla betatestorów generowanie twarzy, a nawet przy abonamencie tworzenie profilów z jedną twarzą jest prawie niemożliwe. W innych programach zbyt pracochłonne. Wykorzystywane są kadry atrakcyjnych kobiet z YT lub insta. Łatwo to wyszukać :)
    Serdeczności wszystkim, Marek

    Odpowiedz
  • 2023.12.10 23:34 Robert

    W wolnych chwilach bawię się z takimi osobami. Mam wrażenie, że z Chin przenieśli się na Europę, obecnie piszę z dwiema Brytyjkami (z rysów twarzy jednak bardziej jak Rosjanki/Ukrainki). Korespondencja trwa już kilka tygodni, widziałem już sporo screenów z zysków, było oczywiście Ferrari, zegarki, biżuteria, no i oczywiście wujek. Wujek daje co jakis czas cynk na bardzo krótkie transakcje na BTC. Od strony rozmówcy mam wrażenie że to miks białka i AI. Nie wiem tylko skąd biorą coraz to nowe zdjęcia tych dziewczyn. Może to jakieś kradzione konta i pozabierane stamtąd zdjęcia, wysyłane systematycznie? Generalnie muszę przyznać, że te Europejki są bardziej subtelne, działają bardziej długoterminowo i wyrafinowanie. Jest więcej historii osobistych, zwierzeń itp. Naprawdę trzeba uważać, bo mimo że przeczuwam scam, to sama korespondencja jest przyjemna i wciągająca :)

    Odpowiedz
  • 2023.12.27 04:42 Arek

    Od miesiąca prowadze podobna rozmowę z piękną dziewczyną z Hongkongu ale mieszkająca w Londynie. Ja też jestem w Anglii. Historia bardzo podobna. Najpierw pomyłka później nawiązanie rozmowy, wujek i kryptowaluty z zyskiem. Umówiłem się z tą kobietą i chce zobaczyć kto przyjdzie, czy wogole ktoś się pojawi. Rozmowa trwa już ponad miesiąc.

    Odpowiedz
  • 2023.12.28 10:45 Jot

    Moja historia dotyczy przystojniaka z Chin mieszkającego w tej chwili w LA. Zaczepił mnie w aplikacji Tandem (apka do nauki języków), po kilku dniach rozmowa przeniosła się na Messenger. Nie wydaje mi się,że przez cały czas mam do czynienia z AI, ale na pewno w dużej części. Gość koniecznie chce zarobić duże pieniądze i zabrać mnie do Chin 🤣 Dobrze byłoby gdybym mu pomogła rejestrując się na HFM. Nie może zrozumieć dlaczego nie chcę tego zrobić 😂

    Odpowiedz
  • 2024.01.29 18:00 romantyk

    Moja nazywała się Lin Yizhen, chinka, imigrantka do Singapuru, mieszkająca we Francji, pracująca z wujkiem. Bardzo ładna, miła, na nic nie namawiała , ale że żeśmy się polubili (sick!) to jej zaufałem. Nie tak od razu, bo wcześniej dokonałem weryfikacji, nawet rozmowa video była okej. Sądzę że osoba ze zdjęć które mi posyłała naprawdę istnieje, ale kim był ktoś z kim rozmawiałem to nie wiem. Żałuje że mój research był na początku zbyt płytki. Dopiero po tygodniu znalazłem jej zdjęcia na wielu profilach w social mediach, różne tożsamości itp. Naprawdę była przekonująca, także trzeba uważać bardziej niż bardzo w dzisiejszych czasach.

    Odpowiedz
  • 2024.02.11 21:26 Misiek

    Nie wiecie po co to wszystko?po to żeby przejąć twoje pieniądze.jak nie wiem bo nawet jak wejdziesz na stronę normalnie a nie przez link który ci wyśle to i tak stracisz kasę.

    Odpowiedz
  • 2024.03.31 00:29 Daniel

    Witajcie. Tym razem ją opisze swoją historię bo widzę że zmienili profil działania. Najpierw odezwała się na Whatsapp po czym poprosiła o zmianę komunikatora na telegram. Początkowo twierdziła że pomyliła kontakty bo chciała do przyjaciółki z Pl napisać ale pomyliła numery. Opisywała czym się zajmuje wypytywała co ja z góry zakładałem że to scan więc wymyślałem jak szło. No i tak po 3 dniach byłem jej najlepszym przyjacielem. Dziwne od początku było to że praktycznie musiała nie spać. Czasy odpowiedzi i te opisy o tym świadczyły. Idąc dalej zadzwoniła nawet więc widziałem ja osobiście chwilę rozmawialiśmy wysyłała zdjęcia. Po Tygodniu znajomości. Chciała bym założył konto sprzedawcy na shopint.vip coś Ala platforma dropshiping bardzo nie dopracowana. Przez kolejny tydzień nakłaniała że chce się ze mną podzielić swoją wiedzą bo mnie bardzo polubiła i mi ufa. Wysłała nawet zdjęcie swojego dowodu osobistego oczywiście po terminie ważności. Gdy stanowczo odmówiłem założenia sklepu stwierdziła że jej nie ufam. Obiecywała że niebawem przyjedzie do Polski to ja poznam i takie tam. Nie dałem się więc na kilka dni obraziła się brak odzewu myślałem że to już koniec ale po kilku dniach ciszy nastąpił odzew na kilka dni napisałem że możemy pisać ale bez rozmowely o zakładaniu konta. Po kilku dniach temat powrócił gdy powiedziałem że nie kontakt zamilkł. Wiem i jestem pewien że musiała być to mieszanka białka z ai. Dla ciekawskich nazywała się LinNa a dokładnie z dowodu YU Lin Na miasto Hong Kong. Temat wujka który pomógł otworzyć sklep internetowy też był. Płatność w sklepie tylko w USDT. Gdybym nie miał doczynienie z oszustami myślę że mógłbym wpaść w jakieś sidła. Bądźcie czujni.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub inny błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego. Reagujemy równie szybko.

Chiński przekręt, czyli czy rozmawiałem z chińską AI?

Komentarze