Dziwna historia tajemniczego porwania ze szpiegowskimi gadżetami w tle

dodał 30 lipca 2015 o 16:38 w kategorii Prawo  z tagami:
Dziwna historia tajemniczego porwania ze szpiegowskimi gadżetami w tle

W rzadko której historii porwania występują jednocześnie anonimowe remailery, sieć Tor, usunięte metadane z plików multimedialnych, oprogramowanie szpiegowskie, dron, kamera monitoringu i hasła do skrzynek pocztowych oraz sieci WiFi.

Gdy pierwszy raz trafiliśmy na dokumenty opisujące tę sprawę, uznaliśmy, że historia brzmi tak niewiarygodnie że nie może być prawdziwa i nie doczytaliśmy ich nawet do końca. Dopiero kilkanaście dni później dowiedzieliśmy się, że opisywane wydarzenia – choć niewiarygodne – naprawdę miały miejsce. Czas zatem przedstawić Wam tę ciekawą opowieść.

Nietypowe porwanie

Historia zaczęła się 23 marca w domu jednorodzinnym znajdującym się godzinę drogi od San Francisco. Tej nocy o godzinie 3 rano mieszkańcy domu, 30-letni Aaaron Quinn i jego dziewczyna, 29-letnia Denise Huskins, zostali obudzeni przez nieznanego intruza, który pojawił się w ich sypialni. Oślepieni światłem latarki usłyszeli, że mają położyć się na brzuchu a dłonie wyciągnąć do tyłu. Napastnik skrępował ich nadgarstki i kostki za pomocą opasek zaciskowych a na głowy założył okulary pływackie zaklejone taśmą izolacyjną. Napastnik zmierzył im ciśnienie, przepytał o ewentualne choroby i założył na uszy słuchawki, z których docierała uspokajająca muzyka oraz instrukcje mówiące, że mają zachować spokój i stosować się do poleceń.

Tajemniczy napastnik znał wiele szczegółów na temat życia Quinna – jego nazwisko, miejscowość z której pochodził i nazwy banków w których miał konta. Zażądał od swojej ofiary podania numeru rachunku bieżącego, numeru karty kredytowej, hasła do sieci WiFi, hasła dostępu do laptopa oraz do kont poczty elektronicznej w serwisach comcast.net oraz live.com. Po zakończeniu przesłuchania Quinn usłyszał kolejne instrukcje. Miał zadzwonić do pracy i wziąć urlop na dwa dni oraz wysłać SMSa z telefonu swojej dziewczyny z taką samą prośbą. Następnie miał czekać na telefon od porywacza. Quinn został jeszcze przepytany gdzie trzyma kluczyki do samochodu i czy samochód wyposażony jest w system GPS. Po wszystkim został przeprowadzony do kuchni gdzie dostał środki uspokajające i nasenne. Gdy obudził się po 12 godzinach, na stole w kuchni znalazł nożyczki za pomocą których mógł się uwolnić z więzów. Zobaczył też, że do sufitu pomieszczenia w którym się znajdował przyczepiona jest kamera przenośnego systemu monitoringu dropcam a w progu drzwi do kolejnego pomieszczenia naklejono kawałki czerwonej taśmy. Napastnik zniknął wraz z dziewczyną Quinna i jego samochodem, zostawiając w skrzynce pocztowej instrukcję wypłacenia 8500 dolarów z rachunku bankowego, unikania kontaktu z policją i nie przekraczania czerwonej taśmy.

Kamera monitoringu

Kamera monitoringu

Szok i niedowierzanie

Quinn nie posłuchał instrukcji i gdy tylko odzyskał przytomność, po konsultacji ze swoim bratem – policjantem zgłosił sprawę organom ścigania. Porywacz nie skontaktował się w kwestii okupu, choć na telefonie Quinna zarekwirowanym przez policję do depozytu znaleziono dwa nieodebrane połączenia z numeru przedpłaconego. Następnego dnia do redakcji San Francisco Chronicle dotarła wiadomość z konta Quinna zawierająca plik audio z nagraniem porwanej, na którym informowała, że nic się jej nie stało. Dodatkowo w nagraniu wspomniała o katastrofie niemieckiego samolotu w Alpach i pierwszym koncercie na którym kiedykolwiek była by potwierdzić autentyczność i aktualność nagrania. Mimo, iż okup nie został opłacony, porwana po dwóch dobach w rękach porywacza została uwolniona niedaleko domu swojej rodziny w okolicach Los Angeles, ponad 600 kilometrów od miejsca porwania. Denise zeznała potem, że była przetrzymywana w niezidentyfikowanym domu oraz molestowana seksualnie w trakcie porwania. Skradziony samochód również został odnaleziony, z kluczykami schowanymi na tylnej oponie.

Ze względu na nagromadzenie technologicznych gadżetów, brak chęci porwanej do złożenia szczegółowych zeznań oraz absurdalności całej sprawy policja przed dłuższy czas sądziła, że porwanie jest oszustwem i wydarzenia opisywane przez pokrzywdzonych nie miały miejsca. Media szybko zainteresowały się sprawą, porównując ją do filmu Zaginiona dziewczyna.

Informacje od porywacza

Sprawcy porwania taka sytuacja powinna być bardzo na rękę, pozwalając mu na uniknięcie konsekwencji. Mimo tego gazeta San Francisko Chronicle wkrótce zaczęła otrzymywać obszerne, kilkunastostronicowe emaile od osoby podającej się za porywacza. Rzekomy porywacz informował, że wraz ze swoim wspólnikiem przeszli długą drogę od kradzieży samochodów do porwań dla okupu. W kolejnych wiadomościach opisywał szczegółowo przebieg porwania oraz plany przejmowania okupu w postaci diamentów za pomocą drona a także użycia oprogramowania szpiegowskiego. Chwalił się także, że by nie pozostawiać swojego DNA na miejscu zbrodni w trakcie porwań nosi skafander piankowy używany przez nurków.

Aby udowodnić, że jest faktycznie porywaczem, w wiadomości zawarł linki do zdjęć wykonanych w trakcie porwania. Zdjęcia były pozbawione wszystkich metadanych i umieszczone w serwisie Anony.ws. Wszystkie emaile wysyłane były z sieci Tor za pośrednictwem singapurskiego serwisu anonymousemail.com.

Zdjęcie od porywacza - pokój, w którym była przetrzymywana ofiara

Zdjęcie od porywacza – pokój, w którym była przetrzymywana ofiara

Wpadka sprawcy

Mimo dużych umiejętności porywacza w warstwie technicznej zgubił go jeden szczegół, o którym najwyraźniej nie pomyślał. Połączenia na telefon Quinna wkrótce po porwaniu jego dziewczyny nie pokazały numeru telefonu dzwoniącego, jednak operator sieci bez problemu udostępnił te informacje. Połączenia były wykonane za pomocą karty SIM przypisanej do przedpłaconego telefonu Tracfone. Producent telefonu, zapytany przez FBI, ustalił, że urządzenie było zakupione w sklepie Target w miejscowości Pleasant Hill trzy tygodnie przed porwaniem. Z kolei sklep nie miał żadnych problemów z wyciągnięciem nagrań, na których widać białego mężczyznę o ciemnych włosach i przeciętnej sylwetce, noszącego koszulkę polo i krótkie spodnie. Operator sieci AT&T podał, że telefon był aktywowany w dniu porwania i używany w promieniu 200 metrów od przekaźnika w South Lake Tahoe.

Prawdziwy przełom nastąpił 5 czerwca, kiedy doszło do podobnej próby porwania niedaleko San Francisco. Tym razem ofiary stawiły opór napastnikowi, który uciekając zostawił na miejscu przestępstwa opaski zaciskowe, taśmę izolacyjną oraz swój telefon komórkowy. Telefon był zablokowany, jednak dzięki możliwości wykonania połączenia na numer alarmowy szybko zidentyfikowano jego właściciela. Aparat należał do 38-letniego adwokata pozbawionego prawa wykonywania zawodu, Matthew Mullera. Teorię, że to właśnie Muller był sprawcą poprzedniego porwania, potwierdzał fakt, że jego miejsce zamieszkania pokrywało się z obszarem wskazanym wcześniej przez operatora sieci komórkowej w poprzedniej sprawie.

Muller znany był jako prawnik żyjący za pan brat z technologią. Podróżował z przenośnym, mobilnym biurem – laptopem, drukarką, skanerem i rzutnikiem. Gdy FBI przeszukało jego dom i samochód, znalazło gogle zaklejone taśmą izolacyjną i pudełko po dropcamie oraz skradzionego w trakcie włamania laptopa.

Sprzęt porywacza

Sprzęt porywacza

W wynajmowanym przez niego schowku odkryto z kolei drona Parrot. W historii lokalizacji nawigacji samochodowej znaleziono miejsce, w którym porywacze zostawili uwalnianą ofiarę. Muller został formalnie oskarżony o porwanie Denise Huskins. W wypowiedzi dla stacji telewizyjnej prawnik przyznał się, że cierpi na zaburzenia dwubiegunowe oraz urojeniowe. Trudno powiedzieć, ile z pozostałych przestępstw opisanych w listach do redakcji faktycznie zostało przez niego popełnionych. Sporo pasuje do policyjnych raportów, jednak ich opisy można było również znaleźć na łamach lokalnego forum mieszkańców (co ciekawe, Quinn, ofiara napadu, był jego regularnym użytkownikiem). Nie wiadomo także, czy przestępstwa popełniał sam – ofiary słyszały rozmowy pomiędzy sprawcami, lecz do tej pory nie ustalono ewentualnych wspólników prawnika.

Źródła: Akt oskarżenia, artykuł Wired.