O ProtonMailu, co tak walczył z cenzurą i dbał o aktywistów, że aż im konto zablokował

dodał 28 lipca 2020 o 13:04 w kategorii Prywatność  z tagami:
O ProtonMailu, co tak walczył z cenzurą i dbał o aktywistów, że aż im konto zablokował

W sieci nie brakuje serwisów, które mają szumne slogany na ustach i sztandarach, a nie w sercu. Prywatność, wolność, walka z cenzurą – a tak naprawdę z reguły chodzi o wasze portfele. Od czasu do czasu wychodzi to na jaw – jak w przypadku ProtonMaila.

VPN-y, które „nie logują”, przeglądarki, które „nie śledzą”, dostawcy poczty, którzy „walczą z cenzurą” – ci z was, którzy obserwują nasz serwis, wiedzą, że mało co tak nam podnosi ciśnienie, jak wciskanie kitu pod szyldem prywatności i bezpieczeństwa. Nie sposób zatem przejść do porządku dziennego nad faktem, że ProtonMail zablokował konto serwisu DDoSecrets. Nie znacie go? A powinniście.

PS. Skrzynka została ostatecznie odblokowana – ale czytajcie do końca.

Umarł król, niech żyje król

WikiLeaks lata świetności ma już dawno za sobą. Uwikłany w konflikty polityczne, selektywnie publikujący lub ukrywający dane, utracił wiele z wypracowanej przez lata wiarygodności. Aktywiści, którzy chcieli pozostać wiernymi zasadzie całkowitej transparentności i niezależności, założyli nowy serwis, który – jak do tej pory – trzyma się tych zasad i nazwali go DDoSecrets. Strona istnieje nieco ponad rok, ale zdążyła już ujawnić światu ciekawe zbiory informacji. Możecie stamtąd pobrać zarówno starsze wycieki, jak i natrafić na zupełnie nowe zestawy danych. To właśnie tam pojawiały się e-maile rosyjskich oligarchów i polityków (Wikileaks odmówiła ich publikacji), czaty neonazistowskich grup z Discorda, dane właścicieli spółek z rajów podatkowych i wiele innych materiałów stanowiących źródła licznych śledztw dziennikarskich. I wszystko toczyło się swoim rytmem, aż do wycieku BlueLeaks.

Cudze dane, proszę bardzo, nasze dane? Ojej

Serwis istniał, publikował informacje i organy ścigania mu w tym nie przeszkadzały. Aż do dnia, gdy opublikował informacje organów ścigania. W wycieku pod hasłem BlueLeaks znalazło się 269 GB danych wykradzionych z firmy obsługującej centra wymiany informacji między różnymi policyjnymi formacjami w USA.

Pierwszy zareagował Twitter. Zbanował na stałe konto DDoSecrets, twierdząc, że polityka serwisu zabrania publikowania wykradzionych materiałów. Niestety nie wyjaśnił przy tym, dlaczego np. konto WikiLeaks (i wiele innych publikujących linki do wycieków) ma się od lat świetnie i nikt go nie banuje. Jakby tego było mało, Twitter zaczął także wycinać wszystkie linki prowadzące do adresów WWW DDoSecrets. To bardzo rzadko stosowana metoda cenzury.

Krótko potem niemiecka policja przejęła serwer, za pomocą którego udostępniane były pliki BlueLeaks. To jednak oczywiście nie koniec historii.

Protonmail: chronimy aktywistów, walczymy z cenzurą

DDoSecrets korzystało ze skrzynki ddosecrets@protonmail.ch. Najwyraźniej twórcy serwisu uwierzyli w zapewnienia ProtonMaila, że głównym celem powstania usługi była obrona prawa do wolności wypowiedzi.

Dlaczego aktywiści wybierają ProtonMaila

ProtonMail swoją misję buduje także wokół…. walki z cenzurą.

Walczymy przeciwko cenzurze w sieci, by zapewnić swobodny dostęp do informacji każdemu na całym świecie.

Okazuje się jednak, że skrzynka DDoSecrets została zablokowana…

Warto też zauważyć, że ProtonMail pozostaje jednym z ulubionych dostawców poczty wszelkiej maści przestępców – w komunikatach kierowanych do ofiar ransomware’u występuje nad wyraz często. Może dostawca zabrałby się raczej za blokowanie kont złodziei…

ProtonMail po 8 godzinach i wielkiej internetowej burzy ogłosił, że był to „błąd systemu” i konto zostało odblokowane. Ciekawe, czy bez takiej burzy też by się to udało.

Podsumowanie

Niestety okazuje się, że dużo łatwiej szczytne hasła opublikować na stronie, niż rzeczywiście się ich trzymać. I nie liczcie na to, że jakaś firma najpierw da wam usługę za darmo albo za 3 dolary miesięcznie, a potem będzie za was nadstawiała głowy, gdy do drzwi zapuka prokurator. To tak po prostu nie działa.

DDoSecrets stawia swój serwer pocztowy.