22.07.2012 | 22:56

Adam Haertle

Wpadka Tygodnia – odcinek 26

W tym odcinku Wpadki Tygodnia poznacie historię serwisu umożliwiającego podszywanie się pod nadawcę SMSa, który okazał się wcale nie być tak popularny ani bezpieczny jak twierdził jego założyciel oraz dowiecie się, jak zgubić dane 2,4 mln wyborców. Zapraszamy do lektury.

Gregory D. Evans reklamował swój serwis Spoofem.com jako bezpieczny sposób wysyłania SMSów ze sfałszowanym numerem nadawcy. Twierdził, że z jego serwisu korzystał milion klientów, którzy wysłali 2 miliony wiadomości. Serwis został wyłączony w marcu tego roku, po tym, jak został rzekomo sprzedany innemu właścicielowi.

Powody przyznania nagrody

Gregory nie spodziewał się, że jego twierdzenia zostaną zweryfikowane w tak bezpośredni sposób. Na koncie Twittera, pod nazwą LigattHacker ktoś opublikował kilka dni temu bazę wszystkich wiadomości oraz użytkowników serwisu Spoofem. Po pierwsze, okazuje się, że serwis, świadczący usługi osobom, chcącym ukryć swoją tożsamość, naraził klientów na ujawnienie treści, które chcieli ukryć. Po drugie, zamiast miliona klientów, okazało się, że jest w serwisie założono nieco ponad 50 tysięcy kont. Po trzecie, w miejscu 2 milionów wysłanych wiadomości znaleziono ich tylko ok. 35 tysięcy. Jedna porażka i dwa duże kłamstwa wystarczyły, by Gregory D. Evans otrzymał tytuł Wpadki Tygodnia.

Konkurencja

W tym tygodniu konkurencja grała w innej lidze. Urzędnicy odpowiedzialni za przeprowadzenie wyborów w kanadyjskiej prowincji Ontario zgubili dysk USB, na którym znajdowały się dane 2,4 miliona uprawnionych do głosowania. Dane miały być zaszyfrowane – ale nie były. Jedyny powód, dla którego nie wygrali w tym tygodniu rywalizacji jest taki, że nie wiadomo, czy dysk trafił w niepowołane ręce. A byli tak blisko sukcesu!

Coś z zupełnie innej beczki

Dzisiejsze wydanie Wpadki Tygodnia wyjątkowo chcieliśmy okrasić przypadkiem antywpadki. Brytyjska policja w jednym z miast postanowiła namierzyć złodziei komórek. W tym celu „porzuciła” w barach i pubach kilka aparatów, wyposażonych w funkcję śledzenia ich lokalizacji. Akcja okazała się całkowitą porażką i sukcesem zarazem. Żaden z telefonów nie został ukradziony – wszystkie trafiły do obsługi baru. To tak rzadki przypadek pozytywnej historii z obszaru bezpieczeństwa, że musieliśmy o nim wspomnieć.

 

Powrót

Zostaw odpowiedź

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub inny błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego. Reagujemy równie szybko.

Wpadka Tygodnia – odcinek 26

Komentarze